sobota, 2 grudnia 2017

KOKOSOWE SZALEŃSTWO czyli KULKI MOCY

Kilka tygodni temu pokazałam poniższe zdjęcie mojej siostrzenicy, chwaląc sie, że wymyśliłąm fajną przekąskę. Ona rzekła "och, to są kulki mocy Lewandowskiej". Przyznam, że pani Lewandowskiej nie oglądam, nie inspiruję sie nią i w ogóle nie popieram wszędobylskich celebrytów, którzy zamiast mówić o swoich płytach czy rolach chwalą sie obiadem lub kanapką, a nie na tym przecież ich twórczość polega. 

Nazwa "kulki mocy" skąd inąd nie jest bezpodstawna, bo sztuka polega na tym, by obok kalorii dostarzyły organizmowi mocy w postaci korzystnych dla niego składników odżywczych i błonnika.

Kulki mocy to idealne drugie śniadania lub przekąska na drogę czy do pracy. To wyśmienity pomysł na ugoszczenie kogoś, kto wpadl na pół godziny na ploteczki. Jestem za robieniem domowych łakoci, bo nie zawierają "pysznej chemii" czyli syropu glukozowo-fruktozowego i aspartamu, a i sam cukier występuje w dużo mniejszych ilościach. Łatwo je zrobić niemalże z tego, co jest w domu pod ręką, jesli oczywiście lubimy orzechy, owoce suszone, mleko roślinne oraz wiórki i olej kokosowy. 

Z czego składają się takie kulki? 
  • produkt podstawowy: wiórki kokosowe czy poping amarantusowy
  • coś co sklei: olej kokosowy, masło orzechowe itp. 
  • coś co posłodzi: namoczone i zblendowane owoce suszone, miód, syrop z agawy itp. 
  • dodatki mocy czyli kakao, orzechy, pasta tahini, mak, alkohol itp. 
Wszystko wkładamy do miseczki, blendujemy i schładzamy. Po około pół godziniy lepimy kulki natłuszczonymi lekko dłońmi, by się masa nie kleiła do rąk. Trzymamy w lodówce, zabieramy ze sobą do pracy schlodzone (mniej sie będą rozpadać). Kulki mogą być większe lub mniejsze. Te moje, ze zdjęcia poniżej są wielkości sporego orzecha włoskiego i powstały ze 100 g wiórków kokosowych + dodatki. 

Kilka pomysłow
  • wiórki kokosowe + masło orzechowe + miód + kakao
  • wiórki kokosowe + gęsta częśc mleka kokosowego + miód lub sok z agawy + migdał w środku (na wzór Rafaello) 
  • wiórki kokosowe + zmielony mak + zmielony sezam + namoczone i zblendowane śliwki suszone. 
  • namoczone dowolne owoce suszone + zmielone orzechy + masło orzechowe lub olej kokosowy 
  • wiórki kokosowe + zblendowane owoce z domowej nalewki, np wiśnie + olej kokosowy 
  • wiórki kokosowe + gęste kakao na mleku roślinnym lub rozpuszczona czekolada gorzka + olej kokosowy. 
A Wy, jakie macie pomysły na kulki mocy? Moze wolicie jakiś pomysł na wersję pikantną ? Jak coś wymyślę, to opiszę. 

**********
zapraszam po inne PRZEPISY

**********
Jeśli potrzebujesz pomocy dietetyka lub masz pomysł na współpracę zarzyj na WSPÓŁPRACA I KONTAKT



środa, 27 września 2017

SKĄD SIE WZIĘŁA COLO VADA PLUS I DO CZEGO NAM SŁUŻY



Jestem niezaleznym dystrybutorem firmy Coral-Club. Na moim blogu w dziale PRODUKTY CORAL- CLUB znajdziecie kilka moich artykułow oraz zapożyczonych z YOUTUBE  filmików opatrzonych moimi komentarzami. Znajduje sie też mój LINK AKTYWACYJNY DO CORAL-CLUB za pomocą którego zarejestrujesz sie do Corala i będziesz mógl/mogła kupować produkty po cenach klubowych i proponować je swoim znajomym generując dodatkowe sobie dochody w systemie MLM Wszystkie linki do bezpośredniego zamawiania omawianych produktów też zawierają w sobie mój link aktywacyjny. 

Napisałam dla Was obszerny artykuł o oczyszczaniu organizmu, który przeczyrasz TUTAJ. Zwracam uwagę na szacunek do swojego ciała i zdrowia i robienie oczyszczania w mądry, przemyslany sposób. 

Ten film przedstawia drogę powstania jednego z nalepszych, głęboko działających programów do oczyszczania organizmu. Musi być poprzedzony innymi działaniami jak PICIE WODY CORAL-MINE KTÓRĄ KUPISZ TUTAJ, ogdgrzybianie, odrobaczanie oraz inny program do oczyszczania CORAL DETOX Polecam też świetny preparat błonnikowy HI FIBER który jest niskokaloryczny, poprawia perystaltykę jelit i usuwanie zbędnych złogów z jelit. 

Program Colo Vada Plus jest bardzo dogłębnym programem i dlatego jest bardzo skuteczny. W trosce o swoje cialo po jego przeprowadzeniu nalezy kontynuować ostatni etap - odnowę za pomoca brania enzymów trawiennych oraz innych pomocnych preparatów. O wszystkim jest mowa w poniższym filmie. 

Jeśli chcecie wiedzieć skąd sie wzięla Colo Vada jak działa i jak należy ją przeprowadzić, zapraszam do wnikliwego obejrzenia filmu a następnie zakupienia preparatu po niższej klubowej cenie. Przypomnę, że link do zakupu zawiera link rejestracyjny Coral-Club. KLIKNIJ TUTAJ I ZRÓB SOBIE PREZENT 

A jesli potrzebujesz mojej pomocy dietetycznej lub masz pomysł na współpracę: z

poniedziałek, 4 września 2017

KOKTAJL ŚNIADANIOWY Z OWSIANKĄ

Pokarm współczesneog czlowieka przybiera ostatnio często postać płynną. Ma to swoej zalety i wady. Postać płynna pokarmów ułatwia trawienie, ale też nie angażuje w pełni procesów żucia, który jest do tego trawienia bardzo potrzebny, bo w jamie ustnej wytwarzaja się enzymy. Ale żeby odetkac często zaflegmiony i zapchany przewód pokarmowy potrzebna jest duża ilośc DOBREJ JAKOŚCI WODY oraz soki, koktajle czy ZUPY KREM  i moną zaparcia i uczucie pełności w brzuchu. Można zrobić sobie płynny detoks lub używać tych produktów wtedy, gdy mamy dzień uniemożliwiający spokojne zjedzenie stałego posilku. Wtedy krzywda wyrządzona układowi pokarnowemu przez JEDZENIE W BIEGU 

Taki płynny posiłek jest szczególnie korzystny, kiedy musimy zjeść bardzo wcześnie rano, przed 7.00, zanim, według zegara biologicznego włączy sie praca żołądka. Polecam je także jako lekką kolację 


Zielone koktajle tym różnią sie od soków, ze zawieraja dużo blonnika, witamin, enzymów i CENNEGO CHLOROFILU i często uważane są za lepsze od sokow, które wielu z tych właściwosci są mniej lub brdziej pozbawione. Sposób ich tworzenia to kopalnia pomysłów. Dokonując wyboru bierzemy pod uwagę ulubione smaki i prozdrowotne właściwosci poszczególnych składników. 


Ja proponuję koktajl śniadaniowy na bazie owsianki, owoców, zieleniny i odrobiny SUPERFOOD 


Przepis jest prosty



  • wieczorem 2-3 łyżki stolowe owsianki zalewamy pół litra wrzątku i zostawiamy do rana pod przykryciem. Można pogotować ok 1-2 minuty. 
  • Jeszczw wieczorem do ostygniętego plynu dosypujemy ok 1 łyżeczki nasion chia, zezamu, siemienia lnianego lub innych nasionek, można dawać za każdym razem inne lub po trochu z każdego. (mogą być zmielone) Pozwala to moczenie na dezaktywację inhibiotów, utrudniajacych wchłanianie składników oodżywczych. 
  • Rano do lekko żelowatego płynu dodajemy owoce (może być banan lub jabłko) ok 100 g oraz zieleninę np: sałatę, szpinak lub natkę pietruszki (pół pęczka natki na pół litra wody) Ostatnio dałam pomidora i też było super :) 
  • zdarza mi sie dać do koktajlu zamiast owoców pomidora i odrobinę soku z ogórków. Taki koktajl doprawiamy solą i pieprzem 
  • Miksujemy blendrem recznym lub kielichowym na gładką masę 
  • jesli jest za gęste, dolewamy zimnej wody przegotoanej lub mineralnej. Oczywiscie, jak zwykle polecam MOJĄ ULUBIONĄ KORALÓWKĘ, również do picia przez cały dzień. 
  • wypijamy od rana lub zabieramy ze sobą w bidonie. 
  • pamiętajmy o tym, by kupować naczynia szklane lub choćby BPA FREE, z uwagi na szkodliwy wpływ bisfenoli zawartych w plastikach na nasz system hornonalny 
Mam nadzieję że każdy stworzy swoją ulubioną i zdrową kompozycję. 

**********

jesli potrzebujesz pomocy dietetyka lub masz pomysł na współpracę, zapraszam do kontktu 

czwartek, 31 sierpnia 2017

PIZZA NA SPODZIE Z KALAFIORA

Przyznam, że nie lubię tradycyjnej pizzy i w ogóle nie rozumiem, skad popularność tej, jak to mówię "goracej kanapki". Może istota tkwi w prostocie i możliwościach dodawania do niej wszystkiego, co sie nawinie, choć oczywiscie znane są receptury na klycznąas włoską pizzę. 

Zaproponuję Wam pizzę na spodzie z kalafiora, zamiast zrobionego  z pszennej mąki ciasta. Receptura jest na porcję dla 1 osoby.  

skladniki
  • Kalafior 200g 
  • sos pomidorowy lub pomidory z puszki a w sezonie świeże pomidory 
  • Jajo 100g (2 sztuki) - weganie muszą skorzystać z ROŚLINNYCH ZAGĘSTNIKÓW Proponuję mąkę z ciecieżycy lub ziemniaczaną ewentualnie siemię lniane mielone (1 łyżka to zamiennik 1 jajka ) 
  • Otręby owsiane 20g (2 łyżki) 
  • Sol i pieprz do smaku 
  • Farsz to istna twórczosć radosna, Można zrobić ją na swój sposób. Mogą to być Pomidory w puszce 300g
  • Ser mozzarella, 50g (2 plastry) - oczywiście może to być inny rodzaj sera tradycyjnego lub wegańskiego. pieczarki, cebulka, tofu, groszek lub kukurydza itp 
  • sos do podania - pomidorowy lub czosnkowy 
  • Ulubione przyprawy 

Sposób przygotowania:
  • Surowy kalafior ścieramy na tarce o drobnych oczkach albo miksujemy. 
  • Dodajemy jajka lub inne , otręby, sol i pieprz.
  • Mieszamy na jednolitą masę. 
  • Rozprowadzamy ją rownomiernie na wyłożonej papierem do pieczenia blasze (wym.24x40cm). 
  • Pieczemy w temp 180 C przez ok 25-30 minut. 
  • Następnie rozsmarowujemy sos pomidorowy, układamy pozostałe dodatki i pieczemy jeszcze ok 15 minut. 
  • Sos na spod i do podania przygotowujemy z pomidorow z puszki - należy zmiksować pomidory z puszki z przyprawami. Można użyć innego sosu, np czosnkowego 
*********
jesli potrzebujesz porady psychodietetyka lub masz pomysl na wspólpracę 
  • napisz do mnie korzystajac z formularza kontaktowego 
  • zadzwoń 606941369 
  • skorzystaj ze strony VegeDietetyka na facebooku

czwartek, 24 sierpnia 2017

CIAŁO ZA DUCHEM PODĄŻA CZYLI TO I OWO O PSYCHOSOMATYCE

W dobie rozwiniętej medycyny i diagnostyki zaczynamy traktować nasze ciało jak urządzenie, do którego są części zamienne. Coraz dokładniejsze specjalizacje medyczne oddalają części naszego ciała od siebie dając im niemalże status żyjących swoim życiem. Jest więc hepatolog zajmujący się   wątrobą, hematolog, zajmujący się krwią, nefrolog zajmujący się czynnościami nerek i ogólnie rzecz biorąc, jest wiele coraz to nowych specjalizacji i pod specjalizacji. Zaczyna się coraz więcej mówić o holistycznym podejściu do tematu leczenia, ale jak na razie są to zwykle nowatorskie projekty naukowe lub wellnessowe narracje w telewizjach śniadaniowych, co ani nie jest profilaktyką ani leczeniem, raczej ich komercyjną, kolorową parodią. Są też środowiska alternatywne, głoszące poglądy o zależności powstawania chorób od stanu ducha i umysłu, ale mimo, że one też korzystają z dorobku nauki, często środowisko medyczne nie bierze ich zbyt poważnie pod uwagę.

A przecież nawet definicja zdrowia według WHO mówi, że zdrowie to nie tylko brak symptomów chorobowych, ale pełen dobrostan funkcjonowania człowieka na planie fizycznym, psychicznym i społecznym.  O doskonałej harmonii życia człowieka na poziomie ciała, ducha i środowiska mówi legendarna medycyna chińska i ajurweda. W języku potocznym funkcjonują stwierdzenia typu „krew mnie zalewa”, „nie mogę czegoś znieść” czy „coś mi leży na wątrobie” sugerujące połączenie między emocjami i symptomami w ciele. Tak szeroko wykorzystywana w marketingu mowa ciała też pokazuje, jak reagujemy na bodźce i uczucia pozytywne i tzw. negatywne.

Za wszystko odpowiedzialne są funkcje układu nerwowego i hormonalnego. Organizm produkuje ogromną ilość substancji, za pomocą których przesyła informacje z jednego miejsca w drugie. Każda żywa komórka i ich skupiska generują coś w rodzaju prądu, co tak naprawdę stanowi o tym, że człowiek to istota żywa.

W szkole uczono nas, że jedna część układu nerwowego wykonuje czynności celowe, np. ruch, druga, tzw. układ autonomiczny zarządza czynnościami narządów wewnętrznych. Nie możemy bezpośrednio nakazać jelitom, by szybciej strawiły obiad, ani sercu, by tak nie łomotało, bo szef właśnie ma zły humor. Zapomniano jednak dodać, a może nie brano tego pod uwagę jako rzecz istotną, że pomiędzy różnymi mechanizmami ustroju krążą agenci przenoszący tajne wieści o naszych emocjach i reakcjach, które w mniejszy lub większy sposób zakłócają lub wspierają pracę narządów.  Niektóre z tych mechanizmów są typowo atawistyczne, pochodzą z najstarszych części mózgu wywołujące odruch „bij albo uciekaj”. To dlatego pod wpływem stresu rozszerzają się źrenice, gęstnieje krew lub występuje biegunka, która służy opróżnieniu ciała ze zbędnego balastu, by być gotowym do walki i ucieczki.

Inne mechanizmy są już bardziej skomplikowane, szczególnie te długofalowe, wywołane za pomocą powtarzalnych bodźców. Tu, niestety objawia się przywoływany do tablicy niemal w każdej dziedzinie terapii wpływ dzieciństwa na kształtowanie się zachowań i reakcji w dorosłym życiu.

Umysł dziecka do 6 roku życia nieustannie wytwarza fale theta i alfa, dzięki którym dziecko szybko uczy się otaczającego je świata. Rejestruje wszystko, co dostrzega i czego jest uczone, ale przede wszystkim zapamiętuje swoje uczucia i reakcje na przychodzące bodźce. To potem stanowi dla niego model świata i jego mechanizmów. Według tego modelu w dorosłym życiu te reakcje automatycznie włączają się w sytuacjach przypominających te z przeszłości. Dzieje się to oczywiście na poziomie nieświadomym. Niejeden dorosły człowiek nie uświadamia sobie, że choruje, bo gdy chorował w dzieciństwie, to dostawał więcej zabawek lub uwagi ze strony rodziców, albo rodzice przestawali się kłócić ze sobą, gdy był chory i teraz, jako dorosła osoba też chce podświadomie, by otoczenie spełniało jego potrzeby czy zachcianki i dawało poczucie bezpieczeństwa,  a nie umie o to poprosić lub zawalczyć.

Przy okazji dodam, że niektórzy twierdzą, że zwierzęta i dzieci do 12 roku życia nie chorują tylko odzwierciedlają (somatyzują) atmosferę i konflikty emocjonalne w otoczeniu, głównie w rodzinie.

Choroba może być też inną z atawistycznych reakcji: nie mając siły na ucieczkę lub walkę człowiek zamiera w bezruchu czekając, aż minie niebezpieczeństwo. W pojęciu współczesnego człowieka niebezpieczeństwem jest każda sfera życia, z którą dana osoba sobie nie radzi. Trzeba włożyć dużo pracy terapeutycznej, by wzmocnić w takim pacjencie inne jego naturalne instynkty i zdolność do zarządzania swoim życiem.

Temat psychosomatyki jest tak szeroki, że na łamach krótkiego artykułu mogę jedynie zwrócić uwagę na jego istnienie i naszkicować mój punkt widzenia oraz pokazać obszary i mechanizmy, w jakich funkcjonuje i narzędzia, jakimi może się posługiwać. Jest to dziedzina, która stała się naukową, ale też i jest coraz powszechniej dostępna szerokiemu odbiorcy w postaci pozycji popularnonaukowych i audycji w mediach.

Są też takie dziedziny, jak psychologia zdrowia, psychoimmunologia, neuropsychologia i pokrewne, a również do rozwoju psychosomatyki przyczyniają się nauki ścisłe jak biologia, biochemia i fizyka kwantowa pokazując, że istota życia organizmu ludzkiego opiera się na nieskończonej ilości przepływów impulsów elektromagnetycznych, drgań wewnątrz atomu i tajemniczych substancji, które krążą po ustroju przekazując precyzyjnie różne informacje. Wszyscy wiemy, co to jest serotonina, adrenalina i kortyzol, ale neuroprzekaźników i hormonów biorących udział w reakcjach psychosomatycznych jest tak wiele, że nie wszystkie zostały do tej pory przebadane.

Nauka dała dziś człowiekowi możliwość obserwowania i opisywania zjawisk do tej pory niewytłumaczalnych. Od setek lat obserwowano  wpływ myśli na rzeczywistość, traktowano to jako moc nadprzyrodzoną, zabobon, rezultat religijnego kultu i wiele innych zjawisk. Dopiero naukowcom z dziedziny fizyki kwantowej, takim jak Bruce Lipton udało się zbadać udowodnić i opisać mechanizmy wpływu ludzkiej myśli na rzeczywistość. Polecam jego książkę pt. „Biologia przekonań” To Bruce Lipton obala teorię, jakoby genetyka była najważniejsza w skłonności do występowania konkretnych chorób.

Swój wkład w psychosomatykę włożył m.in. Aleksander Loven – amerykański psychiatra, autor analizy bioenergetycznej oraz książek: „Duchowość Ciała” oraz „Lęk przed życiem”. Zwraca uwagę na zablokowane w dzieciństwie reakcje jak wstyd, lęk i  tłumioną złość, które uwięzione w ciele mają wpływ na postawę i sposób poruszania się człowieka w dorosłości, a także na powstawanie wielu zaburzeń chorobowych. Polskie Stowarzyszenie Bioenergetyczne skupia terapeutów wyszkolonych w metodach Lovena, służących pomocą swoim pacjentom. 

Totalna biologia - medycyna germańska została wynaleziona przez niemieckiego lekarza dr Hammera, który po stracie syna zachorował na raka jąder. Odkrył on tzw. 5 praw natury, które mówią m.in o tym, że choroba powstaje w wyniku tzw. konfliktu czyli sytuacji, która wydarzyla się nagle i przeżywana jest w samotności i człowiek nie umie znaleźć na nią rozwiązania. Oprócz manifestowania sie w narządach, zmiany też odzwierciedlają sie też w strefie mózgu odpowiadajacej choremu narządowi.  Organizm tworzy chorobę, by uratować osobnika przed śmiercią, tworząc wentyl bezpiezeństwa dla wpakowania całej energii konfliktu w narząd odpowiadający istocie konfliktu. Wyróżnia tzw. fazę konfliktu, w którym organizm tworzy zmiany i fazę naprawczą, która pojawia sie po zakończeniu konfliktu i często objawia sie zmianami. Mechanizmy są skomplikowane i wynagają dogłębnej wiedzy, analizy i umiejętności łączenia faktów ze sobą i ogromnej empatii. 

Totalna biologia i w ogóle psychosomatyka nie wyklucza korzystania z medycyny akademicjkiej, a nawet dążą do tego by stać sie integralną częscia terapii, co mam nadzieje nastąpi w najbliższych latach. 

O psychosomatyce i podobnych naukach napisano niejeden tom i wygłoszono niejeden wykład Jest w tym wiedza dla fachowców: psychologów i lekarzy, jak i wiedza dla świadomych swojego zdrowia pożeraczy różnych idei. Wymienię tu znane mi książki napisane w przystępny sposób przez zajmujących się tym tematem naukowców i praktyków: „Przez chorobę do samopoznania”, którą napisali Thorvald Dethlefsen i Rudiger Dehlke, „Co choroba mówi o Tobie” Kurta Tepperweina i napisana lekko ale treściwie „Jak uleczyć swoje życie” Luizy L Hay. Jest ogromna ilość metod i technik pracy nad sobą biorących pod uwagę sprzężenie ciało, umysł duch. Wymienię tu mikrokinezyterapię, totalną biologię i medycynę germańską, theta healing,  W pracy z ludźmi wykorzystuje się osiągnięcia techniki jak biofeetback, za pomocą którego człowiek uczy się koncentracji i generowania określonych stanów umysłu.

Ja jestem psychodietetykiem. W mojej pracy korzystam z wiedzy akademickiej i alternatywnej. Posługuję sie W dzisiejszym świecie często trudno jest jednoznacznie określić, co jest alternatywne, a co nie, a poza tym wszystkie poglądy, które zrewolucjonizowały świat były przez krótszy lub dłuższy czas uważane za alternatywne.

Jestem autorką warsztatów  Zarządzania i Zmiany Nawyków Żywieniowych, na których za pomocą testów i ćwiczeń sami ustalamy sobie rygor żywieniowy, na który w tej chwili jesteśmy gotowi traktując przekazane przeze mnie sugestie jako drogowskaz. Jeśli chcesz wiedzieć więcej zajrzyj TUTAJ

Co mogę polecić współczesnemu człowiekowi, który jest zapracowany, sfrustrowany i pełen oczekiwań wobec siebie, innych i świata? Przede wszystkim, żeby wyluzował i nauczył sie odczuwać i rozpoznawać swoje reakcje: Ciało doskonale pokazuje różnego rodzaju ruchem czy skurczem niektórych mięśni, czy dana sytuacja lub osoba jest pozytywna czy też nie. Może trzeba będzie odpuścić z tonu wymagań, nauczyć sie asertywności  lub  konstruktywnego wyrażania uczuć i tych pozytywnych (bo z tym też mamy problem), ale też i tych trudnych. Jesteśmy w nieustannym połączeniu i interakcji ze światem, ale emanujemy swoim światłem. Rozświetlone gwiazdami niebo to nie łuna, ale przestrzeń mniejszych i większych punkcików emitujących własne światło. 

Dbajmy o siebie w sposób konstruktywny, bez zachłanności, ale delektując się każdą radością jak pyszną potrawą, którą również powinniśmy nauczyć się delektować bez zachłanności. Wtedy zjemy mniej, a doznanie, jakie otrzymamy od tej radości czy tej potrawy zostanie z nami na dłużej. 

Szanujmy swoje uczucia, ale upierając się przy swoim, zadajmy sobie pytanie: „czy chcę mieć rację, czy być zdrowym i szczęśliwym człowiekiem” To wskaże drogę do równowagi Twoje/Moje 

Ruszajmy się, Ruch zastąpi wiele leków, ale żaden lek nie zastąpi ruchu Ruch odblokowuje napięcia w ciele, pozwala wyrażać emocje, wytwarza endorfiny. Niech to będzie taka forma ruchu, jaką na dany moment akceptujemy, od kopania ogródka poprzez bieganie, rower, hatha jogę, taniec czy wreszcie popularną siłownię, która z wielu względów nie jest dla każdego.

Korzystajmy z wiedzy na temat ciała i ducha. Jest jej naprawdę wiele, niech każdy zacznie od takiego poziomu trudności, jaki jest odpowiedni dla niego. Ale też nie popadajmy w nadmierne analizowanie siebie, bo może się zdarzyć, że nie poradzimy sobie bez fachowej pomocy.

Dobrze by było, gdyby osoby mające wiedzę z psychosomatyki wchodziły w skład zespołów leczniczych w szpitalach i przychodniach. Coraz częściej słyszymy o zatrudnianiu psychologów na oddziałach onkologicznych i treningach relaksacyjnych w sanatoriach. Powstają nawet oddziały chorób psychosomatycznych, ale jest to kropla w morzu potrzeb. Uczelnie, m,in. SWPS kształcą dobrej klasy specjalistów na studiach podyplomowych w dziedzinie psychosomatyki. Dobrze by było, by te osoby pomagały chorym ludziom odzyskać nadzieję na wyzdrowienie i chęć życia, a nie wypełniały statystyki i tabelki objawów, które nic nie dają pacjentowi. Psychoterapeuci to są ludzie pełni pasji i chęci pomocy pacjentom, niech zatem ich praca służy ludziom, a nie biurokracji. Terapia psychosomatyczna połączona z odpowiednim leczeniem dietą i rehabilitacją niewątpliwie przyczyniła by się do zmniejszenia ilości pacjentów z chorobami cywilizacyjnymi.

Obyśmy mogli doczekać czasów, gdy psychosomatyka stanie się, ważną, integralną częścią nauk medycznych XXI wieku. Ileż to ludzi szybciej odzyskało by zdrowie, a ileż to kolejnych nigdy by nie zachorowało...  Być może nie są to pobożne życzenia, ale potrzeba medycyny przyjaznej pacjentowi i skutecznej.

Ewa Siedlecka
psychodietetyk

****************
Zapraszam serdecznie na moje porady dietetyczne, których udzielam osobiście we Włocławku oraz drogą elektroniczną, Specjalizuję się w dietach roślinnych i eliminacyjnych. Prowadzę również moje autorskie warsztaty Rozpoznania i Zmiany Nawyków żywieniowych. Doradzam również placówkom gastronomicznym w sprawie wdrażania diet roślinnych w menu i obsłudze klientów odżywiających się inaczej.

Więcej informacji na moim blogu w zakładce 
„O Mnie” 
************
Artykuł w krótszej wersji pojawił sie w informatorze dla pacjentów "Almanachu Medycznego" Agencji Reklamowej "Alfa" na północno-zachodnią Polskę 

sobota, 22 lipca 2017

JULIENNE Z BIAŁYCH WRZYW Z TOFU I PIECZARKAMI

Potrawa dobra na cały rok, a zwłaszcza wtedy, gdy na straganach jest świeża polska cukinia 

Julienne to sposób krojenia warzyw w postaci długich lub krótszych pasków, przypominajcych makaron nitki. Wykonujemy za pomocą specjalnych temperówek, skrobaczek, tarek lub czasem zwykłą obieraczką do warzyw. Na warzywny makaronik o nieco szerszej wstędze mówi sie często "tagiatelle z warzyw" poslugując sie nazwą makaronu w kształcie wstążek. Taki sposób ścierania warzyw sprawia, że szybko stają sie bardziej miękkie podczas obróbki termicznej. Zatem, jesli nie chcemy mieć potrawy przypominajacej warzywna paćkę, musimy pilnować patelni czy garnka. Zarówno julienne jak i tagiatelle przygotowujemy w postaci duszonej na oliwie, jak i gotowanej na parze, co zmiejsza ich kaloryczność. Zawsze pamiętajy o tym, żeby zawsze doprawić potrawę do smaku, bo jedzenie zdrowe musi być również smaczne. Pamiętajcie o tym, żę użycie  dobrych tłuszców pomaga przyswajać witaminy ADEK, rozpuszczalne w tłuszczach. które to witaminy często znajdują sie w warzywach. O tym, jakie tłuszcze są dla nas zdrowe, przeczytasz KLIKAJĄC TUTAJ

Jak to zwykle bywa, przepis wymyśliłam przez przypadek i chętnie sie z wami podzielę. Planowalam zupelnie inną potrawę, ale zawartość mojej lodówki mi to uniemożliwila. 

Zatem do przepisu 

Potrzebujemy
  • cukinii - 1 średnia
  • korzenia pietruszki - trochę mniej niż cukinii 
  • cebuli - 1 duża lub 2 mniejsze 
  • pieczarek - ok 200 g 
  • tofu - 1 kostka albo dwie, jesli chcecie mieć więcej bialka w potrawie 
  • można dolożyć trochę ugotowanej fasolki szparagowej
  • oliwy z oliwek, oleju kokosowego lub innego tłuszczu nadajacego się do obróbki termicznej 
  • soli (najlepiej kamiennej) i przypraw (w moim młynku pieprz kolorowy z odrobiną ziela angielskiego i goździków, z uwagi na ich prozdrowotne własciwości) 
  • zieleniny do posypania pod koniec czyli koperek lub natka pietruszki

Zabieramy się do pracy. 

  • posiekaną cebulę wrzucamy na gorący tluszcz
  • dodajemy pokrojone w kostkę pieczarki i dusimy do zrumienienia
  • w tym czasie scieramy cukinie i korzeń pietruszki na wąskie lub szersze julienne. Używamy do tego specjalnej skrobaczki, tarki lub temperówki, a jak ktoś ich nie ma, wystarczy zwykla obieraczka do warzyw 
  • paseczki z warzyw dorzucamy do duszących sie pieczarek i cebulki
  • dorzucamy pokruszone lub pokrojone w kostezkę tofu (można wcześniej razem z pieczarkami)  
  • doprawiamy solą i ulubionymi przyprawami by nadać ulubiony smak 
  • dusimy do momentu aż warzywa nabiora odpowiedniej miękkości (czasem wystarcy 2-3 minutki) delikatbie mieszając od czasu do czasu by paseczki warzyw sie nie rozpadly, 
  • na koniec dorzucamy zieleninę i jeszcze raz mieszamy 
  • podajemy same lub z ziemniakami, kaszą lub ryżem 

**********

Jesli potrzebujesz pomocy dietetyka lub masz pomysł na współpracę

czwartek, 13 lipca 2017

GENIALNE CIASTO GRYCZANE NA CHLEB LUB NALEŚNIKI

Banalnie prosty sposób na stworzenie wegańskiego, bezglutenowego, prostego w wykonaniu chleba lub naleśników. Są naturalnie bezglutenowe, bo gryka jest zbożem pozbawionym glutenu. O tym, jak to jest z tym glutenem przeczytasz TUTAJ

A zatem co dziela 

Kaszę gryczaną niepaloną zalewamy wodą w ilości 1,5 - 2 razy większą od ilości kaszy i zostawiamy co najmniej na 12 godzin. Więcej wody dodajemy, jesli planujey piec naleśnik, mniej, gdy bedzimy piec chlebek. Kasza wchlonie wodę i spulchni sie, urośnie co najmniej dwukrotnie. Dla potrzeb zrobienia chleba czas leżakowania można wydlużyć nawet do 24 godzin. 

Po tym czasie należy ciasto zmiksować. Ciasto na naleśniki już jest gotowe. Trzeba je posolić i doprawić po swojemu, dodac olej i ponownie wynieszać. Można smażyć na goracej patelni posmarowanej tluszcem. 

Ciasto na chleb musi jeszcze poleżeć kolejne 8-12 godzin. Musi być ściślejsze, niż na naleśniki, ale nie może być zbyt suche. Można porównać prawidłową konsystencję do konsystencji budyniu, a należnikowe ciasto bardzie przypominać śmietanę. 

Po kolejnym leżakowaniu dodajemy przyprawy i sól. Możemy chlebek wzbogacać w nasiona lub przyprawy: czarnuszkę, siemię lniane, słonecznik i inne ulubione, 

Przekladamy do foremki i pieczemy w dobrze nagrzanym do 180C piekarniku przez conajmniej godzinę. 

Jak to zwykle u mnie bywa to jest klucz do przepisu a nie dokładne proporcje. Sposob dopriania zależy od upodobań. 

*********
Jesli potrzebujesz porady dietetycznej lub masz pomysl na współpracę, zapraszam do kontaktu przez formularz kontaktowy lub  stronę VegeDietetyka na facebooku