czwartek, 24 sierpnia 2017

CIAŁO ZA DUCHEM PODĄŻA CZYLI TO I OWO O PSYCHOSOMATYCE

W dobie rozwiniętej medycyny i diagnostyki zaczynamy traktować nasze ciało jak urządzenie, do którego są części zamienne. Coraz dokładniejsze specjalizacje medyczne oddalają części naszego ciała od siebie dając im niemalże status żyjących swoim życiem. Jest więc hepatolog zajmujący się   wątrobą, hematolog, zajmujący się krwią, nefrolog zajmujący się czynnościami nerek i ogólnie rzecz biorąc, jest wiele coraz to nowych specjalizacji i pod specjalizacji. Zaczyna się coraz więcej mówić o holistycznym podejściu do tematu leczenia, ale jak na razie są to zwykle nowatorskie projekty naukowe lub wellnessowe narracje w telewizjach śniadaniowych, co ani nie jest profilaktyką ani leczeniem, raczej ich komercyjną, kolorową parodią. Są też środowiska alternatywne, głoszące poglądy o zależności powstawania chorób od stanu ducha i umysłu, ale mimo, że one też korzystają z dorobku nauki, często środowisko medyczne nie bierze ich zbyt poważnie pod uwagę.

A przecież nawet definicja zdrowia według WHO mówi, że zdrowie to nie tylko brak symptomów chorobowych, ale pełen dobrostan funkcjonowania człowieka na planie fizycznym, psychicznym i społecznym.  O doskonałej harmonii życia człowieka na poziomie ciała, ducha i środowiska mówi legendarna medycyna chińska i ajurweda. W języku potocznym funkcjonują stwierdzenia typu „krew mnie zalewa”, „nie mogę czegoś znieść” czy „coś mi leży na wątrobie” sugerujące połączenie między emocjami i symptomami w ciele. Tak szeroko wykorzystywana w marketingu mowa ciała też pokazuje, jak reagujemy na bodźce i uczucia pozytywne i tzw. negatywne.

Za wszystko odpowiedzialne są funkcje układu nerwowego i hormonalnego. Organizm produkuje ogromną ilość substancji, za pomocą których przesyła informacje z jednego miejsca w drugie. Każda żywa komórka i ich skupiska generują coś w rodzaju prądu, co tak naprawdę stanowi o tym, że człowiek to istota żywa.

W szkole uczono nas, że jedna część układu nerwowego wykonuje czynności celowe, np. ruch, druga, tzw. układ autonomiczny zarządza czynnościami narządów wewnętrznych. Nie możemy bezpośrednio nakazać jelitom, by szybciej strawiły obiad, ani sercu, by tak nie łomotało, bo szef właśnie ma zły humor. Zapomniano jednak dodać, a może nie brano tego pod uwagę jako rzecz istotną, że pomiędzy różnymi mechanizmami ustroju krążą agenci przenoszący tajne wieści o naszych emocjach i reakcjach, które w mniejszy lub większy sposób zakłócają lub wspierają pracę narządów.  Niektóre z tych mechanizmów są typowo atawistyczne, pochodzą z najstarszych części mózgu wywołujące odruch „bij albo uciekaj”. To dlatego pod wpływem stresu rozszerzają się źrenice, gęstnieje krew lub występuje biegunka, która służy opróżnieniu ciała ze zbędnego balastu, by być gotowym do walki i ucieczki.

Inne mechanizmy są już bardziej skomplikowane, szczególnie te długofalowe, wywołane za pomocą powtarzalnych bodźców. Tu, niestety objawia się przywoływany do tablicy niemal w każdej dziedzinie terapii wpływ dzieciństwa na kształtowanie się zachowań i reakcji w dorosłym życiu.

Umysł dziecka do 6 roku życia nieustannie wytwarza fale theta i alfa, dzięki którym dziecko szybko uczy się otaczającego je świata. Rejestruje wszystko, co dostrzega i czego jest uczone, ale przede wszystkim zapamiętuje swoje uczucia i reakcje na przychodzące bodźce. To potem stanowi dla niego model świata i jego mechanizmów. Według tego modelu w dorosłym życiu te reakcje automatycznie włączają się w sytuacjach przypominających te z przeszłości. Dzieje się to oczywiście na poziomie nieświadomym. Niejeden dorosły człowiek nie uświadamia sobie, że choruje, bo gdy chorował w dzieciństwie, to dostawał więcej zabawek lub uwagi ze strony rodziców, albo rodzice przestawali się kłócić ze sobą, gdy był chory i teraz, jako dorosła osoba też chce podświadomie, by otoczenie spełniało jego potrzeby czy zachcianki i dawało poczucie bezpieczeństwa,  a nie umie o to poprosić lub zawalczyć.

Przy okazji dodam, że niektórzy twierdzą, że zwierzęta i dzieci do 12 roku życia nie chorują tylko odzwierciedlają (somatyzują) atmosferę i konflikty emocjonalne w otoczeniu, głównie w rodzinie.

Choroba może być też inną z atawistycznych reakcji: nie mając siły na ucieczkę lub walkę człowiek zamiera w bezruchu czekając, aż minie niebezpieczeństwo. W pojęciu współczesnego człowieka niebezpieczeństwem jest każda sfera życia, z którą dana osoba sobie nie radzi. Trzeba włożyć dużo pracy terapeutycznej, by wzmocnić w takim pacjencie inne jego naturalne instynkty i zdolność do zarządzania swoim życiem.

Temat psychosomatyki jest tak szeroki, że na łamach krótkiego artykułu mogę jedynie zwrócić uwagę na jego istnienie i naszkicować mój punkt widzenia oraz pokazać obszary i mechanizmy, w jakich funkcjonuje i narzędzia, jakimi może się posługiwać. Jest to dziedzina, która stała się naukową, ale też i jest coraz powszechniej dostępna szerokiemu odbiorcy w postaci pozycji popularnonaukowych i audycji w mediach.

Są też takie dziedziny, jak psychologia zdrowia, psychoimmunologia, neuropsychologia i pokrewne, a również do rozwoju psychosomatyki przyczyniają się nauki ścisłe jak biologia, biochemia i fizyka kwantowa pokazując, że istota życia organizmu ludzkiego opiera się na nieskończonej ilości przepływów impulsów elektromagnetycznych, drgań wewnątrz atomu i tajemniczych substancji, które krążą po ustroju przekazując precyzyjnie różne informacje. Wszyscy wiemy, co to jest serotonina, adrenalina i kortyzol, ale neuroprzekaźników i hormonów biorących udział w reakcjach psychosomatycznych jest tak wiele, że nie wszystkie zostały do tej pory przebadane.

Nauka dała dziś człowiekowi możliwość obserwowania i opisywania zjawisk do tej pory niewytłumaczalnych. Od setek lat obserwowano  wpływ myśli na rzeczywistość, traktowano to jako moc nadprzyrodzoną, zabobon, rezultat religijnego kultu i wiele innych zjawisk. Dopiero naukowcom z dziedziny fizyki kwantowej, takim jak Bruce Lipton udało się zbadać udowodnić i opisać mechanizmy wpływu ludzkiej myśli na rzeczywistość. Polecam jego książkę pt. „Biologia przekonań” To Bruce Lipton obala teorię, jakoby genetyka była najważniejsza w skłonności do występowania konkretnych chorób.

Swój wkład w psychosomatykę włożył m.in. Aleksander Loven – amerykański psychiatra, autor analizy bioenergetycznej oraz książek: „Duchowość Ciała” oraz „Lęk przed życiem”. Zwraca uwagę na zablokowane w dzieciństwie reakcje jak wstyd, lęk i  tłumioną złość, które uwięzione w ciele mają wpływ na postawę i sposób poruszania się człowieka w dorosłości, a także na powstawanie wielu zaburzeń chorobowych. Polskie Stowarzyszenie Bioenergetyczne skupia terapeutów wyszkolonych w metodach Lovena, służących pomocą swoim pacjentom. 

Totalna biologia - medycyna germańska została wynaleziona przez niemieckiego lekarza dr Hammera, który po stracie syna zachorował na raka jąder. Odkrył on tzw. 5 praw natury, które mówią m.in o tym, że choroba powstaje w wyniku tzw. konfliktu czyli sytuacji, która wydarzyla się nagle i przeżywana jest w samotności i człowiek nie umie znaleźć na nią rozwiązania. Oprócz manifestowania sie w narządach, zmiany też odzwierciedlają sie też w strefie mózgu odpowiadajacej choremu narządowi.  Organizm tworzy chorobę, by uratować osobnika przed śmiercią, tworząc wentyl bezpiezeństwa dla wpakowania całej energii konfliktu w narząd odpowiadający istocie konfliktu. Wyróżnia tzw. fazę konfliktu, w którym organizm tworzy zmiany i fazę naprawczą, która pojawia sie po zakończeniu konfliktu i często objawia sie zmianami. Mechanizmy są skomplikowane i wynagają dogłębnej wiedzy, analizy i umiejętności łączenia faktów ze sobą i ogromnej empatii. 

Totalna biologia i w ogóle psychosomatyka nie wyklucza korzystania z medycyny akademicjkiej, a nawet dążą do tego by stać sie integralną częscia terapii, co mam nadzieje nastąpi w najbliższych latach. 

O psychosomatyce i podobnych naukach napisano niejeden tom i wygłoszono niejeden wykład Jest w tym wiedza dla fachowców: psychologów i lekarzy, jak i wiedza dla świadomych swojego zdrowia pożeraczy różnych idei. Wymienię tu znane mi książki napisane w przystępny sposób przez zajmujących się tym tematem naukowców i praktyków: „Przez chorobę do samopoznania”, którą napisali Thorvald Dethlefsen i Rudiger Dehlke, „Co choroba mówi o Tobie” Kurta Tepperweina i napisana lekko ale treściwie „Jak uleczyć swoje życie” Luizy L Hay. Jest ogromna ilość metod i technik pracy nad sobą biorących pod uwagę sprzężenie ciało, umysł duch. Wymienię tu mikrokinezyterapię, totalną biologię i medycynę germańską, theta healing,  W pracy z ludźmi wykorzystuje się osiągnięcia techniki jak biofeetback, za pomocą którego człowiek uczy się koncentracji i generowania określonych stanów umysłu.

Ja jestem psychodietetykiem. W mojej pracy korzystam z wiedzy akademickiej i alternatywnej. Posługuję sie W dzisiejszym świecie często trudno jest jednoznacznie określić, co jest alternatywne, a co nie, a poza tym wszystkie poglądy, które zrewolucjonizowały świat były przez krótszy lub dłuższy czas uważane za alternatywne.

Jestem autorką warsztatów  Zarządzania i Zmiany Nawyków Żywieniowych, na których za pomocą testów i ćwiczeń sami ustalamy sobie rygor żywieniowy, na który w tej chwili jesteśmy gotowi traktując przekazane przeze mnie sugestie jako drogowskaz. Jeśli chcesz wiedzieć więcej zajrzyj TUTAJ

Co mogę polecić współczesnemu człowiekowi, który jest zapracowany, sfrustrowany i pełen oczekiwań wobec siebie, innych i świata? Przede wszystkim, żeby wyluzował i nauczył sie odczuwać i rozpoznawać swoje reakcje: Ciało doskonale pokazuje różnego rodzaju ruchem czy skurczem niektórych mięśni, czy dana sytuacja lub osoba jest pozytywna czy też nie. Może trzeba będzie odpuścić z tonu wymagań, nauczyć sie asertywności  lub  konstruktywnego wyrażania uczuć i tych pozytywnych (bo z tym też mamy problem), ale też i tych trudnych. Jesteśmy w nieustannym połączeniu i interakcji ze światem, ale emanujemy swoim światłem. Rozświetlone gwiazdami niebo to nie łuna, ale przestrzeń mniejszych i większych punkcików emitujących własne światło. 

Dbajmy o siebie w sposób konstruktywny, bez zachłanności, ale delektując się każdą radością jak pyszną potrawą, którą również powinniśmy nauczyć się delektować bez zachłanności. Wtedy zjemy mniej, a doznanie, jakie otrzymamy od tej radości czy tej potrawy zostanie z nami na dłużej. 

Szanujmy swoje uczucia, ale upierając się przy swoim, zadajmy sobie pytanie: „czy chcę mieć rację, czy być zdrowym i szczęśliwym człowiekiem” To wskaże drogę do równowagi Twoje/Moje 

Ruszajmy się, Ruch zastąpi wiele leków, ale żaden lek nie zastąpi ruchu Ruch odblokowuje napięcia w ciele, pozwala wyrażać emocje, wytwarza endorfiny. Niech to będzie taka forma ruchu, jaką na dany moment akceptujemy, od kopania ogródka poprzez bieganie, rower, hatha jogę, taniec czy wreszcie popularną siłownię, która z wielu względów nie jest dla każdego.

Korzystajmy z wiedzy na temat ciała i ducha. Jest jej naprawdę wiele, niech każdy zacznie od takiego poziomu trudności, jaki jest odpowiedni dla niego. Ale też nie popadajmy w nadmierne analizowanie siebie, bo może się zdarzyć, że nie poradzimy sobie bez fachowej pomocy.

Dobrze by było, gdyby osoby mające wiedzę z psychosomatyki wchodziły w skład zespołów leczniczych w szpitalach i przychodniach. Coraz częściej słyszymy o zatrudnianiu psychologów na oddziałach onkologicznych i treningach relaksacyjnych w sanatoriach. Powstają nawet oddziały chorób psychosomatycznych, ale jest to kropla w morzu potrzeb. Uczelnie, m,in. SWPS kształcą dobrej klasy specjalistów na studiach podyplomowych w dziedzinie psychosomatyki. Dobrze by było, by te osoby pomagały chorym ludziom odzyskać nadzieję na wyzdrowienie i chęć życia, a nie wypełniały statystyki i tabelki objawów, które nic nie dają pacjentowi. Psychoterapeuci to są ludzie pełni pasji i chęci pomocy pacjentom, niech zatem ich praca służy ludziom, a nie biurokracji. Terapia psychosomatyczna połączona z odpowiednim leczeniem dietą i rehabilitacją niewątpliwie przyczyniła by się do zmniejszenia ilości pacjentów z chorobami cywilizacyjnymi.

Obyśmy mogli doczekać czasów, gdy psychosomatyka stanie się, ważną, integralną częścią nauk medycznych XXI wieku. Ileż to ludzi szybciej odzyskało by zdrowie, a ileż to kolejnych nigdy by nie zachorowało...  Być może nie są to pobożne życzenia, ale potrzeba medycyny przyjaznej pacjentowi i skutecznej.

Ewa Siedlecka
psychodietetyk

****************
Zapraszam serdecznie na moje porady dietetyczne, których udzielam osobiście we Włocławku oraz drogą elektroniczną, Specjalizuję się w dietach roślinnych i eliminacyjnych. Prowadzę również moje autorskie warsztaty Rozpoznania i Zmiany Nawyków żywieniowych. Doradzam również placówkom gastronomicznym w sprawie wdrażania diet roślinnych w menu i obsłudze klientów odżywiających się inaczej.

Więcej informacji na moim blogu w zakładce 
„O Mnie” 
************
Artykuł w krótszej wersji pojawił sie w informatorze dla pacjentów "Almanachu Medycznego" Agencji Reklamowej "Alfa" na północno-zachodnią Polskę