Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ŚRODOWISKO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ŚRODOWISKO. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 kwietnia 2016

JAK TO Z TYM WEGETARIANIZMEM BYŁO......

Dyskusje w stylu: co było pierwsze: jajko czy kura nigdy się nie kończą. Do takich należy temat: od kiedy człowiek zaczął jeść mięso, czy pierwotny jaskiniowiec polował i zjadał upolowaną zwierzynę czy jadł tylko to, co rosło na jego drodze. 

Skąd wziął się wegetarianizm na świecie? Czy faktycznie jest zgodny z duchowymi Prawami Istnienia przekazywanymi przez lata przez Mistrzów i Proroków z całego Świata? Jest, tak jak piszę we wstępie na ten temat wiele opinii. Ja napiszę tę, z którą sie najbardziej zgadzam 

Prawdopodobnie człowiek żyje dłużej niż nauka jest to w stanie udowodnić i jego życie wyglądało inaczej niż sie powszechnie uważa. Najprawdopodobniej cywilizacje wielokrotnie zostały niszczone przez kataklizmy, które ludzkość sama wywołała, albo odpowiada za to przyroda, tudzież inne legendarne, nadprzyrodzone siły Istoty, o których coraz bardziej odważnie sie mówi. 

Maria Grodecka w swoich książkach np. „Wszystko o wegetarianizmie – zmierzch świadomości łowcy” oraz „Oblicza wegetarianizmu – zaufać ziemi” pisze o tym odwołując się do historii ludzkości, cytatów z Biblii oraz ksiąg Wedyjskich. Historia wegetarianizmu opisana jest również na wielu stronach propagujących wegetarianizm:  

Nie ma dowodów, istnieje natomiast wiele przypuszczeń, podań i legend, że praczłowiek był bretharianinem czyli żywił się energią słoneczną i zawieszonymi w powietrzu roślinnymi pyłkami, potem zaczął żywić się roślinami, głównie owocami. Wiek ten nazywano Złotym Wiekiem. Wypowiadano się o takim życiu i sposobie odżywiania się człowieka pisząc w wielu kulturach religijnych o tzw. Raju. Nie ma w tym nic dziwnego. Czyste, najonizowane, jak po burzy powietrze dostarczało tlenu i ładunków ujemnych, a zawieszone w nim pylki roslin jak życiodajny nektar wystarczyły jako pożywienie. Współczesne powietrze też jest jak nektar,  zawieszone w nim są nie pyłki roślin ale drobiny metali i substancji chemicznych i każde dziecko wie, jak szkodliwy jest smog dla zdrowia. 

W bardzo odległej historii ludzkości mówi się też o pra-plemieniu Nomandów,  koczowników żyjących pomiędzy okresem Złotego Wieku a czasem hodowli zwierząt przez człowieka.

O innym plemieniu nie jedzącym mięsa Herodot pisał: „Najstarsi mieszkańcy Grecji, Pelagianie, którzy przybyli tu przed Dorami, Jonami i Elanami, zamieszkali Arkadię i Tessalię. Mieli również w posiadaniu wyspy Lesbos i Lokemanos, pełne gajów pomarańczowych. Żywiąc się tymi pomarańczami i daktylami, żyli przeciętnie powyżej dwustu lat”.

Nie wiadomo kiedy i dlaczego człowiek zaczął jeść mięso. Przypuszcza się, że odpowiada za to ochładzanie się klimatu i przemieszczanie się człowieka w coraz to zimniejsze rejony globu. Inną hipotezą jest konieczność jedzenia mięsa w okresie po potopie lub innym kataklizmie, które przypieczętowane jest jedynym, widocznym w Starym Testamencie zezwoleniu na jedzenie „wszystkiego, co się rusza i żyje”  

Inne cytaty z Biblii raczej sugerują, że pożywieniem człowieka mięso być nie powinno: „Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma dla was nasienie. One będą dla was pokarmem” z Rozdz. I Księgi Rodzaju lub „A przecież pokarmem twym są płody roli”. Również przykazanie V „Nie będziesz zabijał” prawdopodobnie dotyczyło nie tylko zabijania ludzi, ale wszelkiego zabijania również zwierząt.

Wielokrotnie problem jedzenia lub nie jedzenia czegokolwiek łączono z obrzędami lub nakazami religii w wielu kulturach świata. Należało do nich składanie ofiar, które według ksiąg wedyjskich i Starego Testamentu łączy się z nakazami Boga/Bogów. Być może był to na początku sam obyczaj, ale któregoś dnia ktoś spróbował, że upieczone mięso ofiarnego zwierzęcia mu smakuje, więc najpierw zaczęli je jeść kapłani i szamanie, a następnie inni ludzie. Prawdopodobnie zwyczaj ten się tak bardzo rozpowszechnił, że zaczął wywoływać protesty wśród ludzi światłych i uduchowionych, o czym świadczy m.in wypowiedź proroka Izajasza: „Przestańcie składania czczych ofiar, ręce wasze pełne są krwi”. Także inni Prorocy Starego Testamentu: Jeremiasz, Ozeasz, Amos, Micheasz zaprzeczają jakoby Bóg nakazywał kiedykolwiek składania ofiar z zabitych zwierząt całą winę zrzucając na kapłanów. "Lubią ofiary i chętnie je składają, „Lubią też mięso, które wówczas jedzą, lecz Jahwe nie ma w tym upodobania". Również Izajasz pokazuje ludziom wizję Królestwa Bożego, które ma wyglądać tak: "Wilk z jagnięciem będzie paść się razem, a lew tak jak wół będzie jadł sieczkę, wąż zaś będzie żywił się prochem" .

Już 800 lat p.n.e. w oficjalnej religii Indii Hinduizmie zaczęto zwracać uwagę na niejedzenie mięsa ograniczając jego spożywanie jedynie do mięsa uprzednio poddanego rytuałom ofiarowaniu.

W VI w p.n.e. powstaje ruch filozoficzny, na czele którego stał Pitagoras, który przeciwstawiał się zwyczajom okrutnego obchodzenia się ze zwierzętami w jakikolwiek sposób. Przywiązywano ogromną wagę do etyki. W „Metamorfozach” Owidiusz przeciwstawia się zwyczajom ofiarnego zabijania zwierząt i stwierdza, że ludzie swoje chciejstwo przypisują nakazom Bogów pisząc: „Skądże tych wzbronionych potraw przejął was głód srogi? Wstrzymajcie się i moje szanujcie przestrogi”.

Wegetarianami było również wielu myślicieli, którzy reprezentowali szkołę neoplatońską, mającą swój czas rozkwitu w II-IV wieku n.e. Należeli do niej Plotyn, Porfiriusz i Jamblich. Porfiry napisał książkę pt. "O powstrzymaniu się od pokarmów zwierzęcych". 

O wielkich myślicielach i prorokach wszystkich religii świata mówi się, że swój rozwój duchowy wiązali z wielodniowymi postami połączonymi z modlitwami. W V wieku p.n.e. pojawił się buddyzm, który w III w n.e. został przez króla Asiokę uznany za oficjalną religię Indii, religię,  które wraz z dżainizmem na trwałe zaowocowała istniejącą do dziś tradycją nie jadania mięsa. Mistrzowie duchowi głosili już wtedy, że jedzenie mięsa przeszkadza w rozwoju duchowym i dążeniu do Oświecenia. Twierdzili, że istniejące w mięsie trujące substancje wydzielane przez organizmy zwierząt podczas uboju odbierają człowiekowi zdrowie i spokój umysłu. Ten pogląd przetrwał do dziś i jest przytaczany przez obecnych Mistrzów duchowych, ekologów i niektórych naukowców.  

Kwestia jedzenia mięsa i powstrzymywania się od jego spożywania poruszana była również w chrześcijaństwie nie tylko w Starym Testamencie. Na uwagę zasługują wielokrotnie poruszany obowiązek wielodniowych postów, który oczyszczał umysł i w połączeniu z modlitwami powodował wzniesienie Ducha do Boga. Inaczej niż np. w Buddyzmie celem nie było Oświecenie ale przekonanie, że umartwianie się i post są miłe Bogu i On tego oczekuje od wiernych. Do dziś przetrwał zwyczaj postów ścisłych w Wielki Piątek i Wigilię Bożego Narodzenia oraz posty obowiązkowo w każdy piątek i przez niektórych dodatkowo w środy. Pości się na pamiątkę Męczeństwa Jezusa Chrystusa. Post ścisły dotyczy powstrzymania się od jedzenia pokarmów mięsnych i ograniczenia ilości spożywanych potraw do jednego sytnego posiłku, natomiast post zwykły dotyczy powstrzymania się od jedzenia tylko mięsa, dopuszczając ryby. Znane też są posty dopuszczające jedynie jadanie chleba i wody.

Portal www.wegetarianie.pl podaje, że święty Augustyn, święty Franciszek z Asyżu i święty Antonii nie jadali mięsa a rybę w szczególnych okolicznościach.

Diety bezmięsnej przestrzegali esseńczycy, a potem gnostycy  i manichejczycy, uznając ją za podstawowy warunek wyższego rozwoju fizycznego i duchowego.

Leonardo da Vinci uważany za kontynuatora szkoły pitagorejskiej przez całe niemal życie był wegetarianinem. Odważnie wypowiadał się na temat stosunku do jadania mięsa przez ludzi. (przeczytaj: WYBRANE MYŚLI SŁAWNYCH LUDZI NA TEMAT WEGETARIANIZMU )

Na nowożytne poglądy dotyczące moralnego zezwolenia ludziom na jedzenie mięsa wpłynęła filozofia Arystotelesa i Tomasza z Akwinu. Głosili oni, że zwierzęta nie mają rozumu i to daje człowiekowi pozwolenie na traktowanie ich jak pokarm i zwalnia z odpowiedzialności za ich zabijanie. Poglądy te wygłosił Tomasz z Akwinu w swoim dziele pt.: „Somma Theologica”. Inny wielki człowiek – Voltaire polemizuje z tymi poglądami pytając, czy zabijano by zwierzęta, gdyby one umiały mówić?  

Potem nastąpiło już trwałe rozgraniczenie na wegetariański Wschód i mięsożerny Zachód. Mieszkańcy Europy a następnie Ameryki Północnej hołdowali jedzeniu mięsa uważając je za symbol dostatku. Im bogatszy dom, tym mięsa jadało się więcej. Zaczęły się pojawiać choroby związane z nadmiernym jedzeniem mięsa np. podagra. Również otyłość przez wiele stuleci uważana była nie za chorobę, ale za skutek dobrobytu i obfitego jedzenia również pokarmów mięsnych.

W produktach pochodzenia zwierzęcego upatrywano wzmacniających esencjonalnych wyciągów białkowo-tłuszczowych zawierających cenne dla zdrowia składniki. Na poprawę zdrowia zapisywano esencjonalne rosoły i pieczone gołębie i dużo jaj. Nauka określała już wtedy kaloryczność posiłków porównując organizm ludzki do pieca, który spalał podane mu paliwo i w ten sposób otrzymywał siłę do życia. Nie znano jeszcze wpływu innych składników na zdrowie człowieka, np. witamin. Mimo to wegetarianizm rozwijał się jako zjawisko awangardowe w środowiskach artystycznych i niekiedy naukowych.

Christoph Wilhelm Friedrich Hufeland, który był nadwornym lekarzem króla Prus Fryderyka Wilhelma III zasłynął jako autor pierwszej książki o makrobiotyce: „Makrobiotyka, czyli sztuka przedłużania życia ludzkiego”, która została wydana w 1796r.  

Pierwsze Towarzystwo Wegetariańskie obecnie Vegetarian Socjety powstało w Anglii w 1848r. Natomiast Vegan Socjety powstało już w 1944r, założone przez Donalda Watsona, który po raz pierwszy nadał nazwę temu zjawisku.  

Bardziej zaczęto doceniać pokarmy roślinne pod wpływem odkrycia przez Kazimierza Funka witamin. W 1912r. jako pierwsza została wyodrębniona z otrąb ryżowych witamina B1, która została odkryta podczas badań w poszukiwaniu lekarstwa na chorobę beri-beri i otrzymała nazwę witamina od łacińskich słów „vita” – życie i „amina” – związek chemiczny posiadający grupę azotową. W przedwojennej Polsce witaminy były zwane życianami. Autorka wspomina również wielkiego propagatora wegetarianizmu i makrobiotyki w przedwojennej Polsce, Macieja Lemejdę, który napisał książkę na temat makrobiotyki. Uważał on, i słusznie, że gotowanie zabija życiany (witaminy) i propagował pewne sposoby obróbki termicznej np. zalewanie gorącą wodą poszatkowanych warzyw, by ich nie gotować a jedynie spasteryzować. Wypowiadał się bardzo odważnie na temat zwyczajów nadmiernego spożywania mięsa i białej mąki  PRZECZYTAJ: WYBRANE MYŚLI SŁAWNYCH LUDZI O WEGETARIANIZMIE
W latach międzywojennych powstawało wiele książek na temat wegetarianizmu: np. „Kosowska kuchnia jarska” napisana przez Apolinarego i Romualdę Tarnawskich w 1929r., a J. Maszewska-Knappe w swojej książce rozważała nad tym, czy wolno nam zabijać zwierzęta.  

Na przełomie XIX w zanim jeszcze odkryto witaminy szwajcarskie lekarz dr Burcher – Benner propagował zależność pomiędzy chorobami i sposobem jedzenia. Udowadniał istnienie wpływu zjadania świeżych owoców i warzyw na zdrowie. Podkreślał znaczenie zjawisk bioelektrycznych, które wtedy jeszcze nie były opisane przez naukę i ich wpływ na napięcie powierzchniowe komórek. Twierdził, że największą wartością warzyw i owoców jest ogromna ilość skumulowanej energii słonecznej wytworzona w procesie fotosyntezy i wszelkie zabiegi kulinarne, zwłaszcza gotowanie i smażenie obniżają tę właściwość. Na potwierdzenie tej tezy miały wpływ późniejsze prace polskiego filozofa prof. A Sedlaka, np. „Bioelektronika” Głosił on ponadchemiczny i kwantowy sposób funkcjonowania energii w żywych organizmach. Udowadniał znaczenie zjawisk biolelektronicznych zachodzących podczas jedzenia, np. w czasie żucia i gryzienia pożywienia ujawniają się elektrony, które przenoszone są wraz z procesem oddychania na tlen. Te teorie korelują ze znanymi od wielu setek lat do dziś koncepcjami jogi i medycyny chińskiej o istnieniu siły życiowej zwanej praną lub chi, która znajduje się w każdym żywym organizmie i od której to siły zależą indywidualne zdolności funkcjonowania organizmu.   Napisał również, że świadomość ludzka jest procesem bioelektrycznym, który steruje potrzebami żywieniowymi, m.in. powoduje odrzucenie mięsa.

Dziś nie ma już niemal wątpliwości, że liczba wegan i wegetarian stale rośnie I Z ROKU NA ROK JEST ICH CORAZ WIĘCEJ i że związane z wegetarianizmem idee niekrzywdzenia środowiska, zwierząt i oczywiście siebie nawzajem i własnego zdrowia są coraz bardziej rozumiane i propagowane nie tylko przez środowiska ekologów i wegetarian, ale powoli przez media, artystów i władze. 

Oby jak najszybciej udało się zamienić świadomość łowcy na świadomość godną rozwiniętego technologicznie, duchowo i humanistycznie Człowieka 

********
Jestem psychodietetykiem i wegetarianką od wielu lat. Jeśli potrzebujesz porady lub masz pomysł na współpracę zapoznaj się z moją OFERTĄ

********
W przygotowaniu mojego artykułu korzystałam z następujących źródeł 



  • www.vegepolska.pl
  • www.vege.pl
  • www.wegetarianie.pl
  • www.weganizm.info.pl 
  • Biblia Stary i Nowy Testament 
  • "Wszystko o wegetarianizmie czyli zmierzch świadomości łowcy" Grodecka Maria
  • "Wszystko o wegetarianizmie - zaufać Ziemi"  Grodecka Maria
  • "Bioelektronika" Sedlak Kazimierz
  • "Odzywianie dla zdrowia" Pichford Paul
  • "Kazimierz Funk, odkrywca witamin" archiwalna audycja Polskiego Radia
  • fragmenty mojej pracy licencjackiej napisanej dla WSBINOZ w Łodzi

sobota, 12 września 2015

CZY WEGETARIANIZM TO TYLKO TAKA MOOOOODA.... ?

Napisałam jakiś czas temu w artykule SKALA ZJAWISKA, że liczba wegetarian i wegan w Polsce wynosiła w 2013r ok miliona osób i ich ilość stale rośnie. Niedawno okazało się też, że ilość punktów gastronomicznych wegańskich i wegetariańskich w Warszawie jest większa niż w większości stolic europejskich i metropolii amerykańskich. Dlaczego to jest takie ważne, że amerykańskich, tego nie wiem. Ważne jest, że zjawisko wegetarianizmu, a zwłaszcza weganizmu przybiera na sile i staje się trendem kulturowym, by nie powiedzieć społecznym... i wszystko by było w jak najlepszym porządku, gdyby nie wyrosły obok tego jakieś dziwne twory, których przyznam, nie rozumiem... Może dlatego, że już dawno skończyłam gimnazjum, a może dlatego, że wegetarianizm u mnie już dawno przeszedł w stan chroniczny i mam nadzieję, że nieodwracalny. 

Jako społeczeństwo mamy problem z odmiennością. Wygląda to tak, że albo ludzie chcą by wszyscy byli w miarę jednakowi i nie wyróżniali się od stada, albo pod nazwą "tolerancja" wciska się do serc, umysłów i świadomości horrorki, które nic z tolerancją (albo niewiele) mają wspólnego. Ale ponieważ ten artykuł ma dotyczyć zjawiska wegetarianizmu, a nie innych kwestii polityczno społecznych, wrócę do tematu.

Kiedy dawno temu spotkałam pierwszą w życiu wegetariankę, która była moją pacjentką miałyśmy dużo czasu, bym mogła ją przepytać, co Ona je, dlaczego, po co... itp, itd. Dlaczego o tym piszę? Po prostu dlatego, że sama często odpowiadam na takie pytania... 


Psychologia mówi, że wszystkie decyzje są podejmowane na poziomie nieświadomym, a potem uzasadniane (lub niestety sabotowaane) przez korę nową, a szczególnie lewą, logiczną półkulę mózgu.  Można by więc zatem zapytać, co zainspirowało Mnie, Ciebie lub innego Człowieka do porzucenia szynki i schabowego. Środowisko, empatia dla zwierząt, jakaś tajemnicza energia śmierci w tych pokarmach..., a może doniesienia kardiologów, jakoby nadmiar tłuszczów zwierzęcych kończył się zwykle zawałem? 

Przyznam szczerze, nie wiem :), nie pamiętam... Owszem, miałam jakiegoś kolegę, który chciał zostać weterynarzem i po pierwszym kontakcie z zabijaniem zwierząt przestał mieć ochotę i na weterynarię i na jedzenie zwierząt, owszem lubię nowatorskie i niezależne trendy z kręgu rozwoju duchowego i to też miało bardzo istotny wpływ. 

Trudno do końca wytłumaczyć czy wyciszenie i empatia pojawia się pod wpływem braku mięsa w pożywieniu, czy odwrotnie pod wpływem pracy nad własnym duchem, wyciszeniem i empatią itp. pojawia się chęć zaprzestania jedzenia toksycznych pokarmów w tym mięsa.


Wegetarianie, a już na pewno weganie uważani są za odmieńców, a nawet dziwaków, zwracają uwagę na jakieś zjawiska, na które nikt inny nie zwraca uwagi.... No i dobrze, bo ludzkość dotarła do punktu, w którym można już wszystko zrobić, byle by osiągnąć zysk i nie ważne, co się komu naopowiada, kogo się skrzywdzi i jakie to działanie będzie miało skutek w mikro i makro czasie i przestrzeni. 


Żadna myśl, idea nie rozwinie się, jeśli nie będzie w niej autentyczności, tego wewnętrznego ognia, który nie jest fanatyzmem, ale ma w sobie pewność, że tak trzeba, ze tak się chce i już... no i to jest właśnie to, co spowodowało, że wegetarianizm opiera się wszelkim presjom ludzi, którzy go nie akceptują i nie rozumieją. 


Wegetarianie są trochę w cieniu i często bywają potępiani przez zwolenników tradycyjnej kuchni. Wystarczy powiedzieć w towarzystwie, żę nie je się zwierząt, to słyszy się kpiące "no tak, bo to teraz taka mooooda jest", a jeśli powiem, że nie jem tego od kilkunastu lat, to następuje wykład o szkodliwości wegetarianizmu i dziwactwie innego sposobu życia i myślenia itp w wykonaniu ludzi, którzy nie mają o tym pojęcia. Czyli bardziej akceptowalne społecznie jest robienie czegoś dla mody niż z przekonania. 


Dlatego wegetarianie trzymają się razem i w sposób mniej lub bardziej dobitny domagają się uszanowania ich sposobu odżywiania m, in w W SZKOŁACH i w GASTRONOMII..., ale często niepotrzebnie atakują ludzi jedzących wszystko, co znów u tamtych wywołuje niechęć i efekt jest odwrotny do zamierzonego. 


Jedną z najważniejszych potrzeb człowieka jest dążenie do czucia się dobrym, no i jak to się potem dzieje..., wielu wegetarian dowartościowuje się i uważa się za lepszych od innych z tego powodu, ale są też i dobre tego skutki: dzięki wpływowi, jaki dieta wegetariańska ma na PSYCHIKĘ może zajść w ludziach przemiana. Przypuśćmy, że jakaś "orędowniczka uciśnionych zwierząt" pracuje np w firmie farmaceutycznej i wciska ludziom leki, które mają więcej efektów ubocznych niż pomocnych... i pod wpływem innych idei niekrzywdzenia zwierząt (a może też i ludzi) zaczyna się dialog wewnętrzny, dylemat, czy to tak można okłamywać... Dla jednych jest ok (bo przecież wegetarianizm to taka mooooda), dla innych już stanowi powód, który zmusza ich do podjęcia działań w kierunku zmiany pracy.... A jak takich będzie więcej? A jeśli ludzie powyskakują ze swoich pudełek i będą chcieli zmian, to co będzie? A już tyle narozrabiali: futer nie wypada nosić i  torebek  ze skóry, psów na łańcuchu trzymać..., jakieś składniki żywności luzie chcą znać i jeszcze mają do nich zastrzeżenia.... 


Wszechobecna komercjalizacja przyczynia się, owszem do propagowania tematu, ale również do stworzenia obrazu pewnej mody na diety w ogóle: dzisiaj jestem na Ducanie, jutro zostanę weganem, no bo to jest trendy być na diecie. Wielu lekarzy i dietetyków nie zna i często nie popiera diet roślinnych i wypowiada się na ich temat sceptycznie, czasem z własnego przekonania, a czasem na prośbę redakcji "ku przestrodze" straszy anemią, niedoborami białka i wapnia oraz innymi argumentami, które dla znawcy diet roślinnych nie stanowią problemu. Ja też nie popieram przechodzenia na ścisły weganizm od razu i pozostawiania dzieci i nastolatków bez fachowej pomocy, gdy chcą zmienić swój sposób odżywiania. 


Osobiście nie popieram również wypowiadania się artystów w telewizjach śniadaniowych na wszystkie tematy. Osoba publiczna mając na jakiś temat tyle samo do powiedzenia, co każdy z nas nagle staje się ekspertem w sprawie budowy domu, wychowania dzieci, uprawiania sportu no i oczywiście wszelkich diet, a jakoś niewiele ma do powiedzenia na temat swojej twórczości czy działalności. Owszem artyści powinni wyrażać swoja postawę życiową, tylko następuje pewna nieścisłość, kto jest artystą, a kto celebrytą, ale na to pytanie to każdy widz i słuchacz sam sobie powinien odpowiedzieć. Naprawdę niezbyt zachęcające są wypowiedzi, że ktoś się nagle "nawrócił" na wegetarianizm, albo chce innych "nawracać", nie je mięsa dwa tygodnie i już "nie ma co jeść" i musi sobie jedzenie z zagranicy sprowadzać..., bo nasze jest np. "nieekologiczne". To powoduje, że ludzie patrzą na to zjawisko z przekonaniem, że tym artystom się w głowach poprzewracało, a nie z myślą, że to fajny pomysł przestać jeść szkodliwą, niezdrową żywność, bo jest to pomocne dla zdrowia, smaczne i oryginalne jedzenie. 


Przyznać też trzeba, niestety, że niektórzy wegetarianie wręcz odstraszają od siebie innych, atakują, obrażają innych i nawet między sobą kłócą się ze sobą, kto jest bardziej vege. 

Propagując dietę i postawę wegetariańską pamiętam o tym, by mówić tyle, ile ktoś na dzień dzisiejszy jest w stanie przyjąć do świadomości i okazuje się, że ludzie bardzo chętnie ograniczają mięso, chociaż nie chcą z niego rezygnować, zwracają uwagę na jego jakość, sposób produkcji, unikają pewnych przetworów, zwłaszcza wędlin, gotują zupy na wywarze warzywnym z dodatkiem masła lub oleju, poznają nowe produkty i mają chęć wdrażać te nowe zwyczaje w swoich domach... To jest pierwszy krok do wegetarianizmu i za jakiś czas odrzucą je w ogóle, potem ryby nabiał itp, jeśli tego będą potrzebować ale nie zrobią tego na siłę. Wiele osób nadal nie zechce słyszeć o zmianie diety i na propozycję ograniczenia mięsa i jego przetworów (co jest dalekie jeszcze od wegetarianizmu) .reaguje agresją. Może dopiero pogorszenie się stanu zdrowia zweryfikuje ich poglądy.... 


Świat nie ucieknie od wegetarianizmu i związanej z nim idei niekrzywdzenia i ekologii. Dobrze by było, gdyby one dotarły do osób stojących u władzy i mogły być wcielane w szerszym zakresie. Na nic zapewnienia, że nic nikomu sięnie opłaca, bo jeśli opłaca sie produkować buble żywnościowe i połowę wyrzucać potem, to opłaca się zastanowić czy jest sens dotychczasowej produkcji trzody czy mleka i pójść inną drogą lub chociaż zainwestować bardziej w jakość a nie w ilość. Coraz bardziej zwraca sie uwagę na straty dla środowiska i ludzkości, jakie wywołuje masowa produkcja mięsa. Widać po zainteresowaniu, że ludzie potrzebują tych zmian. Do jednych idea tych zmian dociera w przekazie rozrywkowym (chociaż czasem odstrasza) inni szukają głębszej wiedzy wszędzie, gdzie jest to możliwe. Każdy może wejść do restauracji wegetariańskiej i spróbować kotleta z fasoli, czy pasztetu z selera, nawet, jeśli na co dzień żywi się tradycyjnie. Ludzie chcą poczuć w sobie ludzkie cechy wrażliwości, empatii i poczucia wspólnoty z innymi i ze środowiskiem. Ile lat musi minąć nim to sie zmieni, mam nadzieję, że niewiele i oby to nastąpiło jak najszybciej, bo nie do końca wiadomo, jak blisko jesteśmy zniszczenia naszej cywilizacji, tak jak kiedyś zrobili to legendarni Majowie czy Atlantydzi. 

......

Jestem psychodietetykiem i wegetarianką od 1998r. Nadal odkrywam tę wspaniałą dietę i cieszę się nią. Jeśli potrzebujesz pomocy, zaczynasz dopiero wchodzić na ścieżkę wegetarianizmu lub masz kłopoty zdrowotne wymagające zmiany diety, to zapraszam na PORADY DIETETYCZNE osobiście lub przez Internet. 

niedziela, 23 sierpnia 2015

WIDEO: ZMIANA KLIMATU ZACZYNA SIE NA TALERZU



Nich mi nikt nie opowiada, że wegetarianie chcą na siłę spowodować, że z dnia na dzień ludzie przestaną jeść zwierzęta. Jest to trwający od wielu lat proces, którego już nie da sie powstrzymać. Wegetarian z wyboru w krajach cywilizowanych jest kilka procent, ale z dnia na dzień ich przybywa. Zanim przyjdzie ten dzień, kiedy większość populacji ludzkiej ograniczy produkty pochodzenia zwierzęcego należy sobie uświadomić, jak wiele tych produktów sie marnuje, bo stale wzrasta ich produkcja, a spada ich jakość, co nie służy zdrowiu tych ludzi, którzy po nie sięgają oraz środowisku, które ponosi straty wywołane ekspansywnym działaniem pazernego człowieka. 
Jeśli producenci nie przyjmą tego do wiadomości będą ponosić coraz większe straty, bo nikt nie będzie chciał jeść tego, co przyczynia się do szkód dla zdrowia ludzi i środowiska. 
Masz wybór, idziesz do sklepu i oddajesz im swoje często ciężko zarobione pieniądze, a możesz je oddać komu innemu, komuś kto nawet jeśli dzięki tobie zarabia, to dba o twoje zdrowie i stan 
środowiska. 

źródło filmu www.youtube.com kanał "Klimatyczna edukacja"

środa, 28 stycznia 2015

102 powody na rzecz weganizmu


O powodach przejścia na wegetarianizm i weganizm można mówić bez końca. Każdy, kto już to zrobił ma swój najważniejszy. Polecam tę wypowiedź, ponieważ obala mity, że sportowiec musi jeść dużo białka zwierzęcego i w przystępny sposób pokazuje przekonania społeczne na temat jedzenia mięsa, które powinny sie zmienić.

jeśli podobają Ci sie moje treści, zapraszam do wsparcia