Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOJE REFLEKSJE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOJE REFLEKSJE. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 marca 2017

KTO MOŻE MIEĆ SKŁONNOŚCI DO TYCIA

O tym, że nieprawdą jest, jakoby każda osoba mająca mniejszą czy większą nadwagę objadała się niezdrowymi rzeczami pisałam wielokrotnie. Nawet zwróciłam uwagę na rosnącą dyskryminację osób z nadwaga. Problem jest o wiele bardziej złożony, bo przyczyn tycia poza obżarstwem jest wiele, a i samo obżarstwo jest często zaburzeniem odżywiania. O emocjonalnym podłożu jedzenia mówią moje autorskie warsztaty, na które serdecznie zapraszam. Pomagaja one rozpoznać emocje i nawyki niezdrowego i nadmiernego jedzenia i pomagają odnaleźć dogodną strategię radzenia sobie z danymi nawykami czy emocjami. Wszystko jest w naszej głowie, ale jest też bardzo indywidualne, chociaż podlega pewnym schematom. 

Inne przyczyny tycia poza przejadaniem się dla potrzeb moich artykułow podzielę sobie na:  
  • medyczne 
  • psychologiczne 
  • kulturowe i etniczne
  • niekonwencjonalne
Dziś napiszę z trochę z każdewj kategorii, od najbardziej niekonwencjonalnych, które możecie potraktować jako ciekawostkę. Przyznam jednak, że niemniej jednak wiele z tychtzw poglądów alternatywnych wchodzi w skład teorii naukowych. Być moze wyprzedzają one epokę lub nie są w głównym nurcie. Nie mozna ich jednak ignorować. 

Zacznijmy od typów konstytucyjnych Uczono mnie o nich wiele lat temu w Studium Masażu Leczniczego w Krakowie, która to szkoła była pierwszym z etapów mojej edukacji w zakresie ogólnie pojetego zdrowia ciała i ducha. 

Typy konstytucyjne określają nie tylko typ budowy ciała, ale też typ temperamentu i reakcji na bodźce. 
  • typ leptosomatyczny - wysoki, chudy z cienkim kośćcem i delikatną muskulaturą - obiekt westchnień wszystkich, marzenie, by wszyscy byli właśnie tacy. Jest zwykle ruchliwy, ale szybko się męczy, bywa wrażliwy na bodźce i delikatny. 
  • typ alletyczny - silna muskulatura, łatwa do ukrztałtowania, wytrzymałość, typ długodystansowca. Takie osoby mogą wyglądać na tęzsze, ale pokazując zgrabnie ukształtoane mięśnie wzbudzają podziw. Zbyt szczupłe są żylaste i nieestetyczne. 
  • Typ pykniczny inaczej pikniczny - nieduże wzrostem, korpulentne z podściółką tkanki tłuszczowej. Są pogodne ale wrażliwe emocjonalnie. Często mają okrągłą twarz, kręcone włosy i radosne spojrzenie, co przypomina trochę aniołka ze starych obrazów. 
O takich ludziach trochę z typu pyknicznego mawiano kiedyś, że są jowialne - od Jowisza, o którego wpływach na wygląd napiszę, gdy dotrę do astrologiicznych ciekawostek, Osoba jowialna zwykle jest ruchliwa, pogodna, dobrotliwa i lekka w poruszaniu sie, mimo swojej nadwagi. Obecnie mówi sie, że osoby z nadwagą są smutne, ocieżałe i zalęknione. Co wpływa na ten odbiór? Może uprzedzenia wobec tych ludzi sprawiają, że czują się gorszymi od innych. A może wpływ na psychikę owych ludzi mają składniki pokarmów, które również mają znaczenie i to one, np syrop glukozowo fruktozowy oraz wplywające na układ hormonalny bisfenole, przenikające do żywności z opakowań oraz inne hormonopodobne składniki np estrogeny mogą mieć niekorzystny wpływ na psychikę.

Co do typów etnicznych są grupy ludzi, którzy mają np rdzenni górale niską, przysadzista sylwetkę. W obecnych czasach przy przemieszczaniu sie ludzi często nie jest to zauważalne.

Szybciej tyją przekarmiane dzieci i tzw. dzieci "przywiązane do kaloryfera" czyli dzieci nadopiekuńczych rodziców, chowane pod kloszem, pilnowane i inwigilowane. Mają zaburzoną przestrzeń osobistą, a to sprzyja tyciu.


Tyją też wcześniaki, których rodzicom kazano wyrównywać wagę dziecka do odpowiedniej wg, siatki centylowej na dany  wiek dziecka. To wielki błąd. Waga by się pewnie sama wyrównała, a tak dziecko nabiera apetytu pod wpływem przekarmiania i tyje potem całe życie. Wcześniak ma też zakodowany syndrom walki o przetrwanie, co zaniża poczucie bezpieczeństwa w dalszym życiu, a co za tym idzie daje skłonności do tycia.

Istnieją badania naukowe, które mówią, że ilość komórek tłuszczowych programuje sie w dzieciństwie. Potem te komórki kurczą sie lub pęcznieją, w zależności od stopnia wysycenia tłuszczem.

I tu jako ciekawostkę podam kilka danych astrologicznych, gdyż sztukę tę cenię sobie jako dowód wieloletniego zgłębiania i opisywania zależnosci pomiędzy człowiekiem, a kosmosem i utworzenia bardzo wiarygodnych i dogłębnych typologii nie tylko charakterologicznych ale również ujętych w odniesieniu do innych aspektów np zdrowie.



Skłonności do tycia ogólnie rzecz biorąc mają Byki, Raki i Strzelce, osoby z silnym Jowiszem, (to trzeba sprawdzić na podstawie dnia godziny i miejsca urodzenia u profesjonalonego astrologa). Niektóre osoby ze znaków wodnych mają sklonności do zatrzymywania wody w organizmie co przyczynia sie też do przybierania na wadze. 

Tycie związane jest z wieloma chorobami lub przyjmowaniem niektórych leków, Napiszę o tym oddzielny artykuł.

Oddzielny artykuł napiszę niebawem na temat programów mentalnych, emocji i przekonań sprzyjających tyciu. Na moich warsztatach zmiany nawyków żywieniowych są specjalne ćwiczenia służące do rozpoznania emocji i programów oraz nauka radzenia sobie  z nimi. Nic się oczywiście samo nie dzieje, wymaga pracy i uważności, Myślę, że bez tej pracy nad programami i przekonaniami nie ma sensu rozpoczynać żadnego odchudzania, bo efekt będzie którkotrwały. Zwykle nosimy na grzbiecie kilogramy lęku, żalu, ciężaru spraw swoich i cudzych, braku poczucia bezpieczeństwa itp. Otaczamy się oponką tłuszczu jak buforem obronnym, bo przecież duże jest silne. Nasza podświadomosć i archetypy robią nam wiele takich "prezentów".

*********
Jestem psychodietetykiem, z doświadczeniem pracy z ludźmi Zapraszam do korzystania z moich porad i współpracy. 


Zapraszam :) 


niedziela, 26 lutego 2017

CZY DOBRZE CI ŻYĆ W ŚWIECIE UPRZEDZEŃ?



Polskie społeczeństwo zaczyna, wzorem innych nacji, zwłaszcza Amerykanów głupieć na punkcie chudości za wszelką cenę.


Paradoks polega na tym, że coraz mniej jest tych chudzielców i coraz trudniej ową chudość utrzymać. Półki sklepowe są pełne żywnościowych bubli, a prawo chroni ich producentów utrudniając życie tradycjnym gospodarstwom rolnym i małym lokalnym firmom produkującym żywność. Szukamy egzotycznych roślin, które są często bardzo zdrowe, ale dla wielu są jedynie modnym i efektownym gadżetem, którym możemy się pochwalić w towarzystwie.  Internet zawalony jest wiedzą i pseudowiedzą o odkryciach "amerykańskich naukowców", co jest zdrowe, co nie jest i jakie to diety-cud właśnie stosują celebryci (taki z nich autorytet w kwestii żywności, jak ze mnie w kwestii silników lotniczych) Bzdura bzdurę pogania, ale widać też w tym wielką troskę ludzi o zdrowie i wygląd, ale chaos, który jest wokół tematu męczy już chyba wszystkich, nawet profesjonalistów, bo każdy ma inne kryteria i podejście do tematu. Na przykład wiele lekarzy i dietetyków nie akceptuje diet roślinnych.

Do tego dochodzą zjawiska ostracyzmu wobec osób z nadwagą. Przedstawia sie ich zwykle z kubkiem coca coli i talerzem z fast foodami na kolanach, jako nieudaczników i półgłowków, wbija w poczucie winy za pomocą livestylowych programów w stylu: pani zgłosiła sie do stylistki i trenera, by ci zrobili z nią porządek. Najczęściej osoby występujące w programach albo są   monstrualnie otyłe albo mają niewielki problem z nadwagą, ale pokazuje się je jako potwornie grube, przebiera w niegustowne ubrania i każe odgrywać role ofiary. Chudość, chudość ponad wszystko. Słyszałam ostatnio, o zgrozo od osoby, którą podejrzewałam o więcej mądrości, że w Oświęcimiu wszyscy byli chudzi, bo po prostu NIE JEDLI. :(

O zasadności i potrzebie oraz mądrości odchudzania pisałam już wielokrotnie. Tu przeczytasz o tym, jak zdrowo sie odchudzać, a tutaj, że dieta roślinna odchudza.
Nie chodzi o to, by sie nie odchudzac, ale by robić to z głową i z milości do siebie. Terroryzowaie swojego organizmu w najlepszym przypadku skończy się efektem jojo, ale również może się skończyć zaburzeniami gastrycznymi, rozregulowaniem metabolizmu i systemu hormonalnego, a nawet zaburzeniami odżywiania, jak; anoreksja i bulimia, które są operte na niepochamowanym dażeniu do chudości i zaburzonym obrazie własnego ciała.
Na nieposkromionym pędzie do odchudzania zarabiają producenci różnych leków, suplementów, często niezdrowych, chirurdzy plastyczni, siłownie i dietetycy z tym, że czesto osoba naprawdę potrzebująca opieki znajdzie tam nie pomoc, a potępienie. Wiele osób odchudza się w ramach lansu i hobby stosując różne diety i robiąc koło siebie szum, podczas gdy osoby, którym to odchudzanie faktycznie z wielu powodów stwarza problem nie wychodzą z domu, bo wstydzą sie pójść na basen, na gimnastykę czy w inne miejsce gdzie ludzie dbają o kondycję, bo z góry zakładaja, że spotka ich niemiłe wytykanie palcami. Czyli efekt jest odwrotny do zamierzonego... :( A może właśnie taki efekt jest zamierzony, by pogłębić podziały i niesnaski między ludzmi, rywalizację i dyskryminację i napędzać rynek owych odchudzaczy ale jednocześnie psuć środowisko i żywność, by osiągnięcie celu było niemal niemożliwe.. Rozkwita egeizm czli uprzedzenie w odniesieniu do wieku, hendekapizm (czyli dyskryminacja osbób niepełnosprawnych) uprzedzenia w odniesieniu do zamożności, a empatię wielu zaczyna kojarzyć jedynie z miłością do zwierząt, bo ludzie muszą być cyborgami superpozytywnymi, nienagannie wyglądającymi i gotowymi do pracy przez 24 godziny 7 dni w tygodniu. Zmienia się znaczenie również innych pojęć. Mamy okrojone definicje tolerancji, która obejmuje tylko uchodźców, okrojone pojęcie wolnego związku, które mówi o związkach homoseksualnych, wrzucając do jednego worka fakt, że mało kto w dzisiejszym świecie z jakiegoś sobie ważnego powodu bierze ślub, a prawo im też nie ułatwia życia.

NIE OCENIAJ, nie patrz na ludzi z pogardą z powodu takiego czy innego wyglądu. Ktoś ma inne priorytety, inne potrzeby. Może zmaga sie z czymś, co jest dużo istotniejsze i ważniejsze niż kalorie czy machanie sztangą. Jedna z moich koleżanek w ramach terapii szokowej zaprowadziła sfrustrowane swoją rzekomą brzydotą i "otyłością" licealistki do kliniki, gdzie mogły sobie popatrzeć na rówieśnice, dla których los nie był tak łaskawy. Nie chodzi o to, by cieszyć sie, ze ktoś ma gorzej, ale o zwrócenie uwagi na człowieczeństwo, na proporcje wartości, że w życiu liczy się również wiele innych rzeczy, wartości i pojęć, a wyglad jest tylko jednym z nich i niekonieczbie jest najważniejszy. Klasa, elegancja i kultura osobista to nie lans i szpan  Życie to nie serial, a świat to nie gra komputerowa, gdzie wybija się tych, którzy w drogę wejdą i nie pasują do koloru kanapy.

A piszę o tym również dlatego, że dietetyków postrzega się jako zawodowych odchudzaczy i propagatorów diet-cud, a to nie jest prawdą. Ja wolę być propagatorką świadomości konsumenckiej, szacunku do środowiska, zwierząt i mądrego, empatycznego podejścia do człowieka z jego słabościami i niedoskonałościami i towarzyszyć mu na drodze do zmian, jakie dla niego są ważne. Nie każdy będzie szczupły, bo na to składa sie wiele czynników. Ale każdy może dbać o zdrowie i jakość tego czym sie odżywia, choć efektem nie zawsze będzie utrata kilogramów Pomogę zrozumieć swój organizm i pozbyć sie zlych nawyków. Ale nie mam zamiaru wbijać w poczucie winy lub chore rygory, choć będę zachęcać do konsekwencji, uważności i wytrwałości. Przechodzenia w dwa tygodnie od diety mięsnej do 100 % vegan lub breatharianizmu też nikomu nie zaproponuję. Wiele widziałam i wiele rozumiem, ale ludzka głupota, pozerstwo i pustość ducha jest tym, co omijam z daleka, nawet jesli ktoś w swjej megalomanii uważa się za guru czy inne cudo tego świata.

Mam nadzieję, że ta moja opowieść dała ci do myślenia. Możesz liczyć na moją pomoc, ale też samo nic sie nie zrobi.

Zapraszam do kontaktu przez formularz kontaktowy lub przez stronę VegeDietetyka na facebooku :)



poniedziałek, 19 grudnia 2016

GOŚĆ NA DIECIE

Święta, imieniny, wesele, komunia czy inna uroczystość w pracy lub domu może zostać zakłócona pojawiającym się gościem na tzw. diecie. Jakiej diecie? Właśnie w tym jest sęk całego zagadnienia, ponieważ diet narobiło się ostatnio bez liku, co i dietetyków  przyprawia o bezdech, a co dopiero młode czy nawet doświadczone panie domu.

Gastronomia powinna iść z duchem czasu i dostosować menu do potrzeb różnych klientów, mino, że są restauracje dedykowane osobom preferującym jakiś konkretny styl odżywiania się, by wszyscy czuli się dobrze.

Ogólnie rzecz biorąc, gości na diecie można podzielić na kilka kategorii
·      osoby na diecie zdrowotnej, które chorują na jakąś przypadłość ograniczającą pewne pokarmy: cukrzycę, celiakię, wrzody żołądka czy stan po usunięciu woreczka żółciowego, lub inne  poważne schorzenia wątroby oraz wszelkiego rodzaju alergie. Alergenami są: mleko, w tym białko mleka np. krowiego, laktoza i kazeina, orzechy, białka jaja kurzego, seler, gluten (celiakia i nietolerancja) i wiele innych. Z reguły osoby z poważnymi dolegliwościami mają te alergie zdiagnozowane i wiedzą, na ile powinny unikać kontaktu z danym produktem.
·      Osoby na diecie z wyboru: wegetarianie, weganie tudzież inni ograniczający np. gluten lub choćby pszenicę (ale nie jest to dieta ściśle bezglutenowa tak jak w celiakii) Zdarza się też, że osoby chore na choroby z autoagresji stosują zalecane przez dietetyków ograniczenia żywieniowe.
·    Osoby, które są wiecznie „na diecie” i robią z tego styl życia zadręczając otoczenie swoimi teoriami na temat tego co jedzą, tudzież nie jedzą. Często robią podczas świąt jakieś oczyszczanie jelit, dietę Ducana czy plaż południowych lub jakąś ekstremalnie drastyczną super dietę wynalezioną właśnie przez amerykańskich naukowców. Dziś na jednej jutro na innej, robią koło siebie szum, wyrywają wszystkim jedzenie z ręki, straszą ubliżają, popisują się. Ich najlepiej zostawić samym sobie, jedzą - to dobrze nie jedzą -  też dobrze. Dbać tylko należy, by nie popsuli innym gościom zabawy. Kiedy zaczną mówić o dietach, kaloriach czy treningach na siłowni nazbyt obcesowo, należy zmieniać temat, by nie dopuścić do konfliktów przy stole.

Pozostałymi kategoriami zajmijmy się oddzielnie, 

Osoby ze zdiagnozowanymi przypadłościami wymagającymi stosowania diety powinny wiedzieć , co mogą jeść, a czego jeść im nie należy, Czasem, by pomóc gospodarzowi przynoszą coś dla siebie: np. ciasto bezglutenowe czy gotowane klopsiki.

Osoby na diecie z wyboru to głównie wegetarianie i weganie. Przypomnę z grubsza, że weganie nie jedzą żadnych pokarmów pochodzenia zwierzęcego, również w składzie potraw, zaś wegetarianie spożywają jaja lub/i nabiał, czasem tylko w składzie potrawy. Dokładny podział, co jedzą poszczególne kategorie osób roślinożernych umieściłam na swoim blogu, ale nie jest to do końca ostry podział,, np ktoś ma tak, że na co dzień nie kupuje i nie je nabiału, sporadycznie zjada jajka domowego chowu, ale w podróży czy podczas gościny nie robi problemu, że jest śmietana w sosie lub ser w pizzy.

Uważam, że niedopuszczalne jest, by organizatorzy imprez okolicznościowych w gastronomii ignorowali potrzeby tej, rosnącej z dnia na dzień grupy klientów, jakimi są wegetarianie i weganie. Wszyscy płacą jednakowo, stoły i bufety uginają się od mięsa, w sałatkach jest mięso lub ryba, mimo, że miało ich tam nie być,  wszystkie sałatki są z majonezem a nie z oliwą, warzywa lub pieczarki leżą na tym samym półmisku co mięso, a jeśli nawet osoba zgłosi organizatorom, że odżywia się inaczej, dostaje przydziałową porcję jakiejś potrawy, na którą rzucają się inni, bo też chcą spróbować 

Są imprezy, np. wigilia, podczas których z założenia jest sporo potraw bezmięsnych, a nawet wegańskich.

Goszcząc wegetarianina/weganina w domu warto zwrócić uwagę na to,  by nie polewać ziemniaków, kasz lub makaronu sosem z mięsa skwarkami lub czasem masłem, warzywa, gotowane czy duszone podawać na oddzielnych półmiskach, jedną sałatkę zrobić bez jaj, sera i majonezu drugą tradycyjną, nie dodawać kostek bulionowych do zup i sosów i w ogóle wiedzieć, z czego zrobiona jest każda potrawa. Zawsze sprawdzą się duszone pieczarki z cebulką. Jest bardzo miłe, jeśli jest zrobiona potrawa w wersji mięsnej i bezmięsnej. Taką potrawą może być bigos, fasolka po bretońsku, zupa meksykańska,  leczo, gyros z tofu zamiast mięsa i wiele innych. Wystarczy na pewnym etapie przygotowania podzielić potrawę na wersję mięsną i bezmięsną, a potem dokończyć.

Wegetarianom i weganom przy biesiadnym stole oraz wszystkim, którzy z nimi ucztują proponuję  pakt o nieagresji. Roślinożercy, zwłaszcza młodzi i zapaleni do swojego stylu życia mają, niestety tendencję do atakowania otoczenia opowieściami o cierpiących zwierzętach, co może  być tematem inspirującym, ale podane w sposób agresywny i w nadmiarze staje się po prostu przykre. Również entuzjaści tradycyjnej diety nie powinni wykazywać się swoją „wiedzą dietetyczną” o tym, jak zdrowe jest mięso i jak głupimi osobami są wegetarianie/weganie i na jakie choroby się narażają. Od dawna autorytety naukowe mówią, że każda dieta, również roślinna jest zdrowa na każdym etapie życia, jeśli jest zbilansowana, a nie jestem do końca pewna czy takowa jest dieta przeciętnego zjadacza kotletów. Wegetarianie i weganie, którzy świadomie wybierają ten sposób życia i odżywiania z reguły starają się, by ich dieta była zdrową.

Zarówno osoby na diecie z wyboru, jak i na diecie leczniczej czasem robią sobie odstępstwa od swoich rygorów. W przypadku ludzi chorych należy jednak dyskretnie zwrócić uwagę jeśli te odstępstwa wykraczają poza rozsądek, by nie skończyło się to biesiadowanie na ostrym dyżurze w szpitalu Pozostali jedzą na własne życzenie i na własną odpowiedzialność.

Jeśli osoba będąca na diecie lub odżywiająca się inaczej jest częstym gościem w domu, nie ma problemu, bo z reguły wiemy, co on/ona je. Nawet jeśli nie jesteśmy mistrzyniami tej diety zawsze zrobimy coś, specjalnie dla niej, lub coś, co spełni jej preferencje. Jeśli jest to nowy gość, trzeba w jakiś sposób dowiedzieć się, co on/ona je, bezpośrednio zapytać lub prosić kogoś, kto ma z nim/nią bliższy kontakt, by dopytał. Nie próbujmy potem udowadniać, że mąka orkiszowa jest mąką bezglutenową lub że wegetarianie jedzą ryby, bo kościół na to pozwala, by w poście jeść ryby

Podsumowując:
·        Postaraj się dowiedzieć jak najwięcej, na jakiej diecie są goście: co jedzą, czego nie jedzą. W razie potrzeby uzupełnij wiedzę korzystając z literatury fachowej lub internetu.
·      Pamiętaj jakie składniki są w każdej potrawie
·      Przygotuj jedną lub kilka potraw dostępnych dla gościa o odmiennych preferencjach żywieniowych, w ilości pozwalajacej, by innie goście mogli równiez tej potawy spróbować. 
·      Każdą potrawę połóż na oddzielnym półmisku i daj odrębną łyżkę lub widelec do jej nabierania.
·        Nie narzucaj żadnemu gościowi ani ilości ani rodzaju potrawy czy napoju, również alkoholu i nie dopuść, by robili to inni biesiadnicy.
·      Pozwól na dyskusję na temat odżywiania się i diet, ale zapanuj nad tym, by nie doszło do kłótni i obrażania się nawzajem zwolenników różnych opcji dietetycznych. Jesteśmy społeczeństwem w którym wiele osób dąży do przekonania rozmówcy za wszelką cenę do wyznawanych przez siebie poglądów.  Weźmy pod uwagę, że zawsze możemy się od siebie wiele nauczyć, nawet jeśli nie podzielamy czyichś poglądów.

Życzę udanych spotkań towarzyskich i wielu nowych inspiracji

************
Ewa Siedlecka, psychodietetyk
tel: 606941369
e-mail: jestembede8@gmail.com 
 *********
artykuł pojawi sie również na stronie www.czytamyetykiety.pl 

czwartek, 20 października 2016

WEGANIZOWANIE PRZEPISÓW KUCHNI TRADYCYJNEJ.

Nie wiem, czy takie pojecie już istnieje w teorii kulinarnej. Jeśli nie, to na pewno niebawem będzie o nim głośno. Cóż to takiego? Jest to przetwarzanie tradycyjnych przepisów kulinarnych na wegańskie i wegetariańskie. 

A przy okazji mam dla was trochę refleksji, które pomogą zrozumieć istotę tematu.... 

Ludzie idą na całość. Już nie chcą się ograniczać w odrzucaniu produktów zwierzęcych. Przemysł bardzo sie stara, by obrzydzić wszystkim konsumentom to, co od zwierząt pochodzi. Przypomnę, że idea wegetarianizmu zakłada jedzenie i korzystanie z tego, co dały zwierzęta pod warunkiem, że się ich nie zabija (nie cierpią) Ale jak tu przymknąć oko na współczesne metody produkcji mleka/nabiału, fermy kurze, w których produkuje sie tzw. "trójki" i inne drastyczne, ekspansywne, pełne okrucieństwa "technologie"

Ludzie patrząc na to, co się dzieje w świecie podejmują decyzję o przejściu na ścisły weganizm. Mino, że wiedzy jest już dostatek, restauracji i sklepów z potrzebnymi wiktuałami też coraz więcej, ale nie do końca o to chodzi. Myślę, że w celu uniknięcia szoku dla ustroju organizmu należało by stopniowo odrzucać poszczególne pokarmy pochodzenia zwierzęcego. Jeśli nauczymy się słuchać potrzeb swojego organizmu doskonale będziemy wiedzieć, co w danym momencie jest już niepotrzebne. Każdy świadomy konsument, niezależnie od tego, na jakim etapie diety roślinnej jest, TU ZNAJDZIESZ DEFINICJĘ I RODZAJE DIET )ROŚLINNYCH) powinien zwracać uwagę na sposób produkcji, skład i pochodzenie żywnosci, dlatego, że każda wydana złotówka na niezdrowe pożywienie to pozwolenie na jego istnienie na rynku. Zatem kupując jaja lub nabiał wybieraj te ze sprawdzonych małych gospodarstw, gdzie zwierzęta są dobrze traktowane przez ludzi. Wielu roslinozerców jada jaja i nabiał w składzie potrawy ale nie spożywa samodzielnych potraw np, sera żółtego z krowiego mleka (a jeśli już to z podpuszczką biologiczną a nie zwierzęcą), jajecznicy czy jaj na i miękko lub twardo. Te przejściowe etapy i niuanse czego ktoś nie je, a co ktoś je są wyzwaniem dla osób, które zechcą ugościć roślinożercę. Czy dać śmietanę czy może mleko kokosowe? Można od razu zrobić potrawę wegańską i uniknąć tego dylematu. A najlepiej po prostu zapytać. Przygotowując kolację czy obiad dla większej ilości osób najlepiej podać warzywa gotowane czy surówki jak też kasze czy ziemniaki na oddzielnych półmiskach. Większość  wegetarian jest przyzwyczajona do specyfiki polskich stołów biesiadnych i znajdzie coś dla siebie pod warunkiem, że nie będzie musiała wydłubywać pieczarek z sosu do pieczeni mięsnej. 

Kiedy chcemy przerobić przepis mięsny na vege musimy zapoznać się z podstawami jakimi są ZAMIENNIKI MIĘSA Tofu zastąpi białe mięso np kurczaka lub nabiał. Łatwo przyjmuje smaki nadane przyprawami (z natury jest bez smaku) Ciemne mięsa zastąpimy kotletami sojowymi, łodygami sojowymi, tempehem lub seitanem (czysty gluten) W sklepach stacjonarnych, internetowych i coraz częsciej marketach jest dużo półproduktów roślinnych imitujących smak np kurczaka czy wołowiny. Ułatwiają one nowicjuszom rozstanie się z mięsem, no i cóż, mają swoich zwolenników. W gulaszu lub leczo bardzo dobrze zastąpią każde mięso  Trzeba je przyprawiać tak jak przyprawia się konkretny rodzaj mięsa np. tworząc coś co w smaku przypomina kaczkę z jabłkami a nią nie jest. 

Mamy też do wyboru na półkach sklepowych spory repertuar kiełbasek i parówek sojowych, zatem przygotowanie grilla, hot doga lub imitacji skwarek do polania klusek ziemniaczanych czy ruskich pierogów też nie będzie problemem.

Robiąc potrawę a la ryba po grecku dla osób nie jedzących ryb wykorzystaj np PANIEROWANEGO SELERA lub wcześniej wymienione poczciwe kotlety sojowe. 

Zupy koniecznie muszą być gotowane na bulionie warzywnym, żadnych kostek rosołowych czy bulionetek nie wolno używać. Bogactwo przypraw pomoże, jak już wcześniej wspomniałam nadać smak. Jeśli rezygnujemy z masła, bo pochodzi od zwierząt używajmy oleju kokosowego, a inne tłuszcze  roślinne stosujmy odpowiednie do rodzaju potraw O tłuszczach w dietach roślinnych PRZECZYTASZ TUTAJ, by nie zamienić ich w rakotwórcze izomery trans: np tłuszcze tłoczone na zimno dodajemy tylko w temperaturze pokojowej. 

O to jaki dać ser do pizzy czy śmietankę do kawy ( tu macie przepis na pyszną KAWĘ WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN) lub sosu radzę  lepiej zapytać osobę, która będzie spożywać tę potrawę lub pić tę kawę :), a jeśli nie ma takiej możliwości, a zależy na zadowoleniu gościa zachęcam do użycia roślinnych czyli wegańskich (są!) serów. O mleku roślinnym np sojowym czy kokosowym słyszeli mam nadzieję już wszyscy poszukiwacze kulinarnych skarbów, a niektórzy nawet lubią je dodawać do potraw, choćby orientalnych, 

Kotletów i pasztetów wegetariańskich i wegańskich nie da się porównać z niczym innym, bo sposób ich przygotowania jest niby podobny, ale inny. Masę z ugotowanych roślin strączkowych/warzyw/kasz doprawia się tak jak kazdą masę na kotlety mielone, rozdrabnia nieco blenderem a potem formuje, smaży lub piecze.   Różnica jednak polega na tym, że białko roślinne nie ścina się pod wpływem temperatury i aby potrawa się nie rozpadła trzeba użyć ROŚLINNYCH ZAGĘSTNIKÓW, np mielone siemię lniane trzeba dodać do masy i odstawić ją na jakiś czas by wchłonęło wilgoć i masa mogła się związać. Jest jednak spora grupa vegusów, którzy tolerują jajka w składzie potrawy. Trzeba o to gościa zapytać. 

Sama nie wiem, czy pomogłam zrozumieć temat, czy go jeszcze zagmatwałam bardziej :). Tak to wygląda dlatego, że ludzie stosują różne ograniczenia produktów pochodzenia zwierzęcego, a do tego różnego rodzaju wyjątki, ale bywa i tak, że są ortodoksyjni i na dodatek  MOGĄ BYĆ ORTOREKTYKAMI. Nie wiem, jakiego gościa przyjdzie wam nakarmić. 

Ja stosuję taką zasadę: weganizm jest dla mnie, a nie ja dla weganizmu. Jeśli nie chcę czegoś jeść, to nie jem. Zawsze szanuje pracę włożoną przez kogoś dla ugoszczenia mnie. Doskonale zdaję sobie sprawę, ile lat zajęło mi, by sie tego nauczyć, a jeszcze chcę wiedzieć więcej, Nie krytykuję przy stole osób odżywiających sie tradycyjnie, chętnie odpowiadam na każde pytania, ale również nie lubię jak ktoś mnie poucza, jakie to zdrowe według nauki jest mięso. Ta nauka już jest nieaktualna, a każda dieta, nawet (a zwłaszcza współczesna) jeśli jest źle zbilansowana jest niezdrowa. A bilansowanie diety to już sztuka, która wymaga wiedzy i dbałości. Tak jak każda nowa umiejętność na początku wymaga wkładu pracy w jej opanowanie Mogę Ci pomóc, zapraszam na  PORADY DIETETYCZNE PRZEZ NA ODLEGŁOŚĆ

Jak mówią sportowcy: trening czyni mistrza. Dlatego jedni eksperymentują, inni tworzą według przepisu trzymając się dokładnie receptury, Zachęcam do eksperymentów kulinarnych również entuzjastów kuchni tradycyjnej, bo jak mówią już coraz częściej lekarze, mięso należy jeść trzy razy w tygodniu a nie trzy razy dziennie. Restauracje i sklepy wegetariańskie istnieją dla każdego otwartego na nowe smaki i zdrowe pożywienie  człowieka A jeśli ktoś chce wzbogacic kuchnię swojej restauracji o dania roślinne i nauczyć swoich pracowników, co proponować weganom i wegetarianom zapraszam do skorzystania z SZKOLEŃ DLA GASTRONOMII

Jeśli dopiero zaczynasz karierę roślinożercy, masz taki egzemplarz w rodzinie lub chcesz takowego ugościć zacznij od zapoznania się z działem PRZEPISY i innymi działami mojego bloga, by poznać trochę TEORII i MOICH REFLEKSJI związanych z tym stylem życia. Zawsze też możesz poprosić mnie o  KONSULTACJĘ DIETETYCZNĄ NA ODLEGŁOŚĆ

Jeśli zajmujesz się zawodowo karmieniem ludzi i dogadzaniem ich podniebieniom, przygotowałam dla Ciebie SPECJALNE SZKOLENIE, na którym szczegółowo to wszystko wyjaśniam. 

************

jestem psychodietetykiem i poznaję od prawie 20 lat diety roślinne. Zawsze mówię, że chcę o  nich wiedzieć wszystko. Udzielam konsultacji osobom z całego świata przez skype, prowadzę warsztaty zmiany nawyków  żywieniowych, prowadzę wykłady, piszę artykuły i recenzje. Jestem również dystrybutorem firmy Coral Club to jest mój link referencyjny, który umożliwi ci zakup suplementów z 20% zniżką oraz terapeutką ThetaHealing, bardzo skutecznej metody pracy z podświadomością. 

Jeśli potrzebujesz mojej pomocy, sesji ThetaHealing  lub masz pomysł na współpracę napisz posługując się formularzem kontaktowym lub zadzwoń: 606941369 
  
Poznaj też moją stronę VegeDietetyka na facebooku 


niedziela, 7 sierpnia 2016

ROZWAŻANIA O EMPATII

Ostatnio, pod wpływem obserwacji mediów społecznościowych i niektórych znajomych coraz częściej nachodzą mnie przemyślenia w temacie, jakim jest empatia. 

Zacznę od fragmentu definicji, którą udostępniła mi "Ciocia Wikipedia", 
Empatia (gr. empátheia „cierpienie”) – zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza). 

To pojęcie poszerzyło się ostatnio o współodczuwanie z cierpieniem zwierząt. Wegetarianie podają empatię, czyli jak mówią: etykę jako jeden z głównych powodów odrzucania jedzenia zwierząt i korzystania ze wszystkiego, co od nich pochodzi. Do publicznej wiadomości docierają informacje o sposobach przemysłowej produkcji mięsa, jaj, mleka itp. Nawet osoby odżywiające się tradycyjnie są tymi doniesieniami zażenowane. I dobrze, powinno to sprzyjać propagowaniu diet roślinnych, ale.... Wokół wegetarianizmu/weganizmu narosło tyle dziwnych zjawisk, że ja ze swoją miłością do tego stylu życia nie mogę przejść obojętnie obok nich, a tym bardziej tłumaczyć się za poczynania innych. 

Ja należę do grupy wegetarian, która porzuciła mięso z powodu tzw. rozwoju duchowego czy rozwoju  świadomości i mój organizm już dawno temu stopniowo zaczął odrzucać mięso, ryby i kolejne produkty pochodzenia zwierzęcego, najpierw żywnościowe, a następnie buty torebki, a obecnie kosmetyki i powoli odzież. Temat ekologii i cierpienia zwierząt pojawił się dopiero, gdy pisałam pracę licencjacką na studiach z dietetyki na temat wegetarianizmu i gdy poproszono mnie pierwszy raz o zrobienie wykładu na temat korzyści na różnych płaszczyznach jakie daje człowiekowi i światu odrzucanie wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego.  W naturalny sposób czułam, że zwierzęta nie są do zabijania dla ludzkich potrzeb, choć mogą współistnieć w życiu społeczeństwa. 

Jako psychodietetyk wiem, że człowiek podejmuje decyzje na poziomie podświadomym, a potem racjonalnie ją uzasadnia. Zatem odrzucenie żywności pochodzenia zwierzęcego powinno wynikać z przemiany dokonującej się w sposobie myślenia i odczuwania człowieka w jego istocie, a nie tylko racjonalnego chciejstwa. Uważam też, że organizm ludzki na poziomie fizjologicznym i molekularnym potrzebuje czasu, aby przestawić się na nowy sposób funkcjonowania. 

Nie ma zatem powodów do robienia wyścigów w drodze do weganizmu. Irracjonalne jest piętnowanie wegetarian przez wegan (o dziwo są bardziej agresywni i wyniośli) na wszelkiego rodzaju forach i grupach na facebooku. "Weganizm jest jak ciąża, albo się jest albo nie", twierdzą zagorzałe aktywistki. A potem niektóre płaczą po nocach, że śni im się mięso lub kiełbasa z grilla, wąchają, język im lata..., no ale cóż, zwierzątka cierpią. a hałasu wokół siebie robią tyle, co diva operowa z La Scali przed premierą. Potam dla rozrywki niektórzy włączają sobie jakiś pełen agresji film albo grę komputerowa ze strzelankami, no, ale to przecież tylko film lub gra..., o co  chodzi?  Niestety, te gry i filmy też mają wpływ na psychikę i tak jak mięso wytwarzają homony stresu w organizmie, które wzmagaja agresję. 

Prawdziwy wegetarianizm /weganizm jest wtedy, gdy już nie masz żadnej potrzeby   odczuwania smaku i zapachu mięsa i czy potem innej żywności pochodzącej od zwierząt. To znak, że Twój organizm tego nie potrzebuje, nie chce. Parówki, kiełbaski, nugetsy, czy burgery sojowe o smaku kurczaka pomagają nowicjuszom przejść przez adaptację, ale pokazują, że Twój organizm tak naprawdę tęskni za mięsem. 

Co innego jaja, mleko i miód itp. Wegetarianizm z założenia mówi, że można jeść te produkty pochodzenia zwierzęcego, których pozyskanie nie wiąże się z zabiciem zwierzęcia. Najbardziej w tym przypadku bronią się: miód, jaja od tzw. "szczęśliwych kur" czyli domowego wolnego wybiegu i mleko kozie, owcze lub krowie niepasteryzowane, pochodzące od zwierząt z małych tradycyjnych gospodarstw. Jeśli jeszcze spożywasz te produkty, nie martw się, ale zwracaj uwagę na ich pochodzenie i kupuj takie, które są najmniej przemysłowe. Przyjdzie czas, że przestaną Ci być potrzebne i będziesz umiał/a zastąpić je roślinnymi. Na moim blogu w dziale TEORIA, znajdziesz przydatną wiedzę, a dział PRZEPISY pomoże Ci przyrządzić proste dania. Czytaj składy, eksperymentuj z nowościami, rób to przede wszystkim dla siebie. Wegetarianizm jest dla Ciebie, a nie Ty dla wegetarianizmu. To zmniejszy poziom frustracji i niechęci wobec ludzi odżywiających się tradycyjnie, a sam/a przecież nie lubisz, jak ktoś próbuje Cię do czegoś zmuszać. Pokaż swój styl życia i odżywiania w zachęcający sposób i nie wywyższaj się nad innymi. Gdzie tu Twoja empatia? Lubisz, jak ktoś Ci dogryza i umniejsza, np z powodu braku czegokolwiek? Nie sądzę. 

Zastanów sie, jakie argumenty i sposób ich przekazanie przekonały by ciebie gdybyś jadl/a tradycyjnie i zacznij od podstaw od pokazywania innych punktów widzenia, innych aspektów odżywiania, funkcjonowania swiata. Zachowaj takt ale trzymaj sie swoich [ogladów i nie wdawaj sie w pyskówki. Na siłę, powtarzam nikogo nie przekonasz 

Niektórzy wegetarianie/weganie zapatrzeni w cierpienie zwierząt kompletnie przestali zwracać uwagę na cierpienie ludzi. Na facebooku widziałam grafikę przedstawiającą słodką blondynkę zajadającą sałatkę i obok napis brzmiący mniej więcej tak:  "Jestem wegetarianką, troszczę sie o los zwierząt, mam iPhona i pełną szafę ciuchów szytych w Bangladeszu przez dzieci." Pewnie wielu sobie pomyśli:  "jaki w tym problem? Przecież dzięki temu, ze zmieniam co rok garderobę ludzie w tych krajach mają pracę". Mają, ale czy etyczną? Kto tak naprawdę na tym zarabia? Pomyśl, może by lepiej kupić coś modnego, szytego w kraju, niekoniecznie z metką nieetycznej sieciówki.... 

Niejeden bardzo "etyczny" i "empatyczny" roślinożerca nie udzieli pomocy koledze czy komuś z rodziny, bo mu Mistrz lub Guru powiedział: że taka czyjaś karma, że ktoś ukarał się za swoje negatywne myślenie lub jego Dusza wybrała taki los, by coś "przerobić" (cokolwiek to znaczy). Zostawia delikwenta na pastwę losu, a jeśli już łaskawie stanie w jego progu, to zaleje go taką ilością filozofii i porad, że niejeden ksiądz z ambony takiego kazania nie umiałby wygłosić. A gdzie tu empatia? Może ktoś z Was lubi być traktowany w ten sposób? Co zrobisz, gdy Tobie przytrafi się jakieś nieszczęście, które teraz tak łatwo nazywasz wyzwaniem? Jak traktujesz klientów, współpracowników czy podwładnych? Ile w tym jest empatii, zrozumienia i dążenia do współpracy? 

Wielu ludziom sie tez wydaje, że w pracy tylko wykonuje sie polecenia i empatią nie ma tu nic wspolnego. Zachęcam do obejrzenia wykład z SWPS o eksperymentach przeprowadzonych w temacie bezrefleksyjnego wykonywania rozkazów  Ale jest tez coraz większa grupa osób, które przechodząc na diete roslinną nie chcą juz wykonywać dotychczasowej pracy, ponieważ wydaje sie ona nieetyczna, wcale nie tylko ze względu na cierpienie zwierząt, ale równiez ze względu na inne nieetyczne zachowanie w stosunku do konkeretnych ludzi, społeczeństwa ogólnie rzecz biorąc, środowiska etc. 

Roślinożercy być może na własne życzenie, być może dlatego, że myślą inaczej maja przed sobą ogromną misję zmieniania świata, wprowadzania empatii do wielu aspektów życia. Często ludzie wymagają od nich niemal świętości, a przecież są to zwyczajni ludzie z tym, że większość z nich patrzy na świat inaczej, głębiej i chce to wyrażać tak, jak potrafi. WPŁYW DIETY ROŚLINNEJ NA PSYCHIKĘ nie jest chyba do końca jeszcze poznany, choć trochę już wiadomo na ten temat. Postarajmy się wszyscy razem i każdy z osobna, by udowodnić, że nie jest to TAKA SOBIE MODA, a kolejny etap w dziejach rozwoju cywilizacji. 

Mam nadzieję, że choć trochę się ze mną zgadzasz. Wprowadzaj pojęcie etyki i empatii na wszystkie aspekty życia, a nie tylko na ochronę praw zwierząt, nie daj się też wciągnąć w poświęcanie się, nie bądź bezmyślną papugą powtarzającą zasłyszane frazesy, i nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe.  To też jest empatia....
  
*********
jeśli potrzebujesz porady dietetyka lub masz pomysł na ciekawą współpracę skontaktuj się ze mną przez formularz kontaktowy lub zadzwoń pod nr 606941369. Pracuję z klientami z całego świata posługując się cudownym wynalazkiem jakim jest internet
zapraszam też na moją STRONĘ VEGEDIETETYKA NA FACEBOOKU gdzie codziennie udostęniam ciekawe artykuły znalezione  w Internecie na temat filozofii i diet roslinnych 

czwartek, 28 kwietnia 2016

JAK TO Z TYM WEGETARIANIZMEM BYŁO......

Dyskusje w stylu: co było pierwsze: jajko czy kura nigdy się nie kończą. Do takich należy temat: od kiedy człowiek zaczął jeść mięso, czy pierwotny jaskiniowiec polował i zjadał upolowaną zwierzynę czy jadł tylko to, co rosło na jego drodze. 

Skąd wziął się wegetarianizm na świecie? Czy faktycznie jest zgodny z duchowymi Prawami Istnienia przekazywanymi przez lata przez Mistrzów i Proroków z całego Świata? Jest, tak jak piszę we wstępie na ten temat wiele opinii. Ja napiszę tę, z którą sie najbardziej zgadzam 

Prawdopodobnie człowiek żyje dłużej niż nauka jest to w stanie udowodnić i jego życie wyglądało inaczej niż sie powszechnie uważa. Najprawdopodobniej cywilizacje wielokrotnie zostały niszczone przez kataklizmy, które ludzkość sama wywołała, albo odpowiada za to przyroda, tudzież inne legendarne, nadprzyrodzone siły Istoty, o których coraz bardziej odważnie sie mówi. 

Maria Grodecka w swoich książkach np. „Wszystko o wegetarianizmie – zmierzch świadomości łowcy” oraz „Oblicza wegetarianizmu – zaufać ziemi” pisze o tym odwołując się do historii ludzkości, cytatów z Biblii oraz ksiąg Wedyjskich. Historia wegetarianizmu opisana jest również na wielu stronach propagujących wegetarianizm:  

Nie ma dowodów, istnieje natomiast wiele przypuszczeń, podań i legend, że praczłowiek był bretharianinem czyli żywił się energią słoneczną i zawieszonymi w powietrzu roślinnymi pyłkami, potem zaczął żywić się roślinami, głównie owocami. Wiek ten nazywano Złotym Wiekiem. Wypowiadano się o takim życiu i sposobie odżywiania się człowieka pisząc w wielu kulturach religijnych o tzw. Raju. Nie ma w tym nic dziwnego. Czyste, najonizowane, jak po burzy powietrze dostarczało tlenu i ładunków ujemnych, a zawieszone w nim pylki roslin jak życiodajny nektar wystarczyły jako pożywienie. Współczesne powietrze też jest jak nektar,  zawieszone w nim są nie pyłki roślin ale drobiny metali i substancji chemicznych i każde dziecko wie, jak szkodliwy jest smog dla zdrowia. 

W bardzo odległej historii ludzkości mówi się też o pra-plemieniu Nomandów,  koczowników żyjących pomiędzy okresem Złotego Wieku a czasem hodowli zwierząt przez człowieka.

O innym plemieniu nie jedzącym mięsa Herodot pisał: „Najstarsi mieszkańcy Grecji, Pelagianie, którzy przybyli tu przed Dorami, Jonami i Elanami, zamieszkali Arkadię i Tessalię. Mieli również w posiadaniu wyspy Lesbos i Lokemanos, pełne gajów pomarańczowych. Żywiąc się tymi pomarańczami i daktylami, żyli przeciętnie powyżej dwustu lat”.

Nie wiadomo kiedy i dlaczego człowiek zaczął jeść mięso. Przypuszcza się, że odpowiada za to ochładzanie się klimatu i przemieszczanie się człowieka w coraz to zimniejsze rejony globu. Inną hipotezą jest konieczność jedzenia mięsa w okresie po potopie lub innym kataklizmie, które przypieczętowane jest jedynym, widocznym w Starym Testamencie zezwoleniu na jedzenie „wszystkiego, co się rusza i żyje”  

Inne cytaty z Biblii raczej sugerują, że pożywieniem człowieka mięso być nie powinno: „Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma dla was nasienie. One będą dla was pokarmem” z Rozdz. I Księgi Rodzaju lub „A przecież pokarmem twym są płody roli”. Również przykazanie V „Nie będziesz zabijał” prawdopodobnie dotyczyło nie tylko zabijania ludzi, ale wszelkiego zabijania również zwierząt.

Wielokrotnie problem jedzenia lub nie jedzenia czegokolwiek łączono z obrzędami lub nakazami religii w wielu kulturach świata. Należało do nich składanie ofiar, które według ksiąg wedyjskich i Starego Testamentu łączy się z nakazami Boga/Bogów. Być może był to na początku sam obyczaj, ale któregoś dnia ktoś spróbował, że upieczone mięso ofiarnego zwierzęcia mu smakuje, więc najpierw zaczęli je jeść kapłani i szamanie, a następnie inni ludzie. Prawdopodobnie zwyczaj ten się tak bardzo rozpowszechnił, że zaczął wywoływać protesty wśród ludzi światłych i uduchowionych, o czym świadczy m.in wypowiedź proroka Izajasza: „Przestańcie składania czczych ofiar, ręce wasze pełne są krwi”. Także inni Prorocy Starego Testamentu: Jeremiasz, Ozeasz, Amos, Micheasz zaprzeczają jakoby Bóg nakazywał kiedykolwiek składania ofiar z zabitych zwierząt całą winę zrzucając na kapłanów. "Lubią ofiary i chętnie je składają, „Lubią też mięso, które wówczas jedzą, lecz Jahwe nie ma w tym upodobania". Również Izajasz pokazuje ludziom wizję Królestwa Bożego, które ma wyglądać tak: "Wilk z jagnięciem będzie paść się razem, a lew tak jak wół będzie jadł sieczkę, wąż zaś będzie żywił się prochem" .

Już 800 lat p.n.e. w oficjalnej religii Indii Hinduizmie zaczęto zwracać uwagę na niejedzenie mięsa ograniczając jego spożywanie jedynie do mięsa uprzednio poddanego rytuałom ofiarowaniu.

W VI w p.n.e. powstaje ruch filozoficzny, na czele którego stał Pitagoras, który przeciwstawiał się zwyczajom okrutnego obchodzenia się ze zwierzętami w jakikolwiek sposób. Przywiązywano ogromną wagę do etyki. W „Metamorfozach” Owidiusz przeciwstawia się zwyczajom ofiarnego zabijania zwierząt i stwierdza, że ludzie swoje chciejstwo przypisują nakazom Bogów pisząc: „Skądże tych wzbronionych potraw przejął was głód srogi? Wstrzymajcie się i moje szanujcie przestrogi”.

Wegetarianami było również wielu myślicieli, którzy reprezentowali szkołę neoplatońską, mającą swój czas rozkwitu w II-IV wieku n.e. Należeli do niej Plotyn, Porfiriusz i Jamblich. Porfiry napisał książkę pt. "O powstrzymaniu się od pokarmów zwierzęcych". 

O wielkich myślicielach i prorokach wszystkich religii świata mówi się, że swój rozwój duchowy wiązali z wielodniowymi postami połączonymi z modlitwami. W V wieku p.n.e. pojawił się buddyzm, który w III w n.e. został przez króla Asiokę uznany za oficjalną religię Indii, religię,  które wraz z dżainizmem na trwałe zaowocowała istniejącą do dziś tradycją nie jadania mięsa. Mistrzowie duchowi głosili już wtedy, że jedzenie mięsa przeszkadza w rozwoju duchowym i dążeniu do Oświecenia. Twierdzili, że istniejące w mięsie trujące substancje wydzielane przez organizmy zwierząt podczas uboju odbierają człowiekowi zdrowie i spokój umysłu. Ten pogląd przetrwał do dziś i jest przytaczany przez obecnych Mistrzów duchowych, ekologów i niektórych naukowców.  

Kwestia jedzenia mięsa i powstrzymywania się od jego spożywania poruszana była również w chrześcijaństwie nie tylko w Starym Testamencie. Na uwagę zasługują wielokrotnie poruszany obowiązek wielodniowych postów, który oczyszczał umysł i w połączeniu z modlitwami powodował wzniesienie Ducha do Boga. Inaczej niż np. w Buddyzmie celem nie było Oświecenie ale przekonanie, że umartwianie się i post są miłe Bogu i On tego oczekuje od wiernych. Do dziś przetrwał zwyczaj postów ścisłych w Wielki Piątek i Wigilię Bożego Narodzenia oraz posty obowiązkowo w każdy piątek i przez niektórych dodatkowo w środy. Pości się na pamiątkę Męczeństwa Jezusa Chrystusa. Post ścisły dotyczy powstrzymania się od jedzenia pokarmów mięsnych i ograniczenia ilości spożywanych potraw do jednego sytnego posiłku, natomiast post zwykły dotyczy powstrzymania się od jedzenia tylko mięsa, dopuszczając ryby. Znane też są posty dopuszczające jedynie jadanie chleba i wody.

Portal www.wegetarianie.pl podaje, że święty Augustyn, święty Franciszek z Asyżu i święty Antonii nie jadali mięsa a rybę w szczególnych okolicznościach.

Diety bezmięsnej przestrzegali esseńczycy, a potem gnostycy  i manichejczycy, uznając ją za podstawowy warunek wyższego rozwoju fizycznego i duchowego.

Leonardo da Vinci uważany za kontynuatora szkoły pitagorejskiej przez całe niemal życie był wegetarianinem. Odważnie wypowiadał się na temat stosunku do jadania mięsa przez ludzi. (przeczytaj: WYBRANE MYŚLI SŁAWNYCH LUDZI NA TEMAT WEGETARIANIZMU )

Na nowożytne poglądy dotyczące moralnego zezwolenia ludziom na jedzenie mięsa wpłynęła filozofia Arystotelesa i Tomasza z Akwinu. Głosili oni, że zwierzęta nie mają rozumu i to daje człowiekowi pozwolenie na traktowanie ich jak pokarm i zwalnia z odpowiedzialności za ich zabijanie. Poglądy te wygłosił Tomasz z Akwinu w swoim dziele pt.: „Somma Theologica”. Inny wielki człowiek – Voltaire polemizuje z tymi poglądami pytając, czy zabijano by zwierzęta, gdyby one umiały mówić?  

Potem nastąpiło już trwałe rozgraniczenie na wegetariański Wschód i mięsożerny Zachód. Mieszkańcy Europy a następnie Ameryki Północnej hołdowali jedzeniu mięsa uważając je za symbol dostatku. Im bogatszy dom, tym mięsa jadało się więcej. Zaczęły się pojawiać choroby związane z nadmiernym jedzeniem mięsa np. podagra. Również otyłość przez wiele stuleci uważana była nie za chorobę, ale za skutek dobrobytu i obfitego jedzenia również pokarmów mięsnych.

W produktach pochodzenia zwierzęcego upatrywano wzmacniających esencjonalnych wyciągów białkowo-tłuszczowych zawierających cenne dla zdrowia składniki. Na poprawę zdrowia zapisywano esencjonalne rosoły i pieczone gołębie i dużo jaj. Nauka określała już wtedy kaloryczność posiłków porównując organizm ludzki do pieca, który spalał podane mu paliwo i w ten sposób otrzymywał siłę do życia. Nie znano jeszcze wpływu innych składników na zdrowie człowieka, np. witamin. Mimo to wegetarianizm rozwijał się jako zjawisko awangardowe w środowiskach artystycznych i niekiedy naukowych.

Christoph Wilhelm Friedrich Hufeland, który był nadwornym lekarzem króla Prus Fryderyka Wilhelma III zasłynął jako autor pierwszej książki o makrobiotyce: „Makrobiotyka, czyli sztuka przedłużania życia ludzkiego”, która została wydana w 1796r.  

Pierwsze Towarzystwo Wegetariańskie obecnie Vegetarian Socjety powstało w Anglii w 1848r. Natomiast Vegan Socjety powstało już w 1944r, założone przez Donalda Watsona, który po raz pierwszy nadał nazwę temu zjawisku.  

Bardziej zaczęto doceniać pokarmy roślinne pod wpływem odkrycia przez Kazimierza Funka witamin. W 1912r. jako pierwsza została wyodrębniona z otrąb ryżowych witamina B1, która została odkryta podczas badań w poszukiwaniu lekarstwa na chorobę beri-beri i otrzymała nazwę witamina od łacińskich słów „vita” – życie i „amina” – związek chemiczny posiadający grupę azotową. W przedwojennej Polsce witaminy były zwane życianami. Autorka wspomina również wielkiego propagatora wegetarianizmu i makrobiotyki w przedwojennej Polsce, Macieja Lemejdę, który napisał książkę na temat makrobiotyki. Uważał on, i słusznie, że gotowanie zabija życiany (witaminy) i propagował pewne sposoby obróbki termicznej np. zalewanie gorącą wodą poszatkowanych warzyw, by ich nie gotować a jedynie spasteryzować. Wypowiadał się bardzo odważnie na temat zwyczajów nadmiernego spożywania mięsa i białej mąki  PRZECZYTAJ: WYBRANE MYŚLI SŁAWNYCH LUDZI O WEGETARIANIZMIE
W latach międzywojennych powstawało wiele książek na temat wegetarianizmu: np. „Kosowska kuchnia jarska” napisana przez Apolinarego i Romualdę Tarnawskich w 1929r., a J. Maszewska-Knappe w swojej książce rozważała nad tym, czy wolno nam zabijać zwierzęta.  

Na przełomie XIX w zanim jeszcze odkryto witaminy szwajcarskie lekarz dr Burcher – Benner propagował zależność pomiędzy chorobami i sposobem jedzenia. Udowadniał istnienie wpływu zjadania świeżych owoców i warzyw na zdrowie. Podkreślał znaczenie zjawisk bioelektrycznych, które wtedy jeszcze nie były opisane przez naukę i ich wpływ na napięcie powierzchniowe komórek. Twierdził, że największą wartością warzyw i owoców jest ogromna ilość skumulowanej energii słonecznej wytworzona w procesie fotosyntezy i wszelkie zabiegi kulinarne, zwłaszcza gotowanie i smażenie obniżają tę właściwość. Na potwierdzenie tej tezy miały wpływ późniejsze prace polskiego filozofa prof. A Sedlaka, np. „Bioelektronika” Głosił on ponadchemiczny i kwantowy sposób funkcjonowania energii w żywych organizmach. Udowadniał znaczenie zjawisk biolelektronicznych zachodzących podczas jedzenia, np. w czasie żucia i gryzienia pożywienia ujawniają się elektrony, które przenoszone są wraz z procesem oddychania na tlen. Te teorie korelują ze znanymi od wielu setek lat do dziś koncepcjami jogi i medycyny chińskiej o istnieniu siły życiowej zwanej praną lub chi, która znajduje się w każdym żywym organizmie i od której to siły zależą indywidualne zdolności funkcjonowania organizmu.   Napisał również, że świadomość ludzka jest procesem bioelektrycznym, który steruje potrzebami żywieniowymi, m.in. powoduje odrzucenie mięsa.

Dziś nie ma już niemal wątpliwości, że liczba wegan i wegetarian stale rośnie I Z ROKU NA ROK JEST ICH CORAZ WIĘCEJ i że związane z wegetarianizmem idee niekrzywdzenia środowiska, zwierząt i oczywiście siebie nawzajem i własnego zdrowia są coraz bardziej rozumiane i propagowane nie tylko przez środowiska ekologów i wegetarian, ale powoli przez media, artystów i władze. 

Oby jak najszybciej udało się zamienić świadomość łowcy na świadomość godną rozwiniętego technologicznie, duchowo i humanistycznie Człowieka 

********
Jestem psychodietetykiem i wegetarianką od wielu lat. Jeśli potrzebujesz porady lub masz pomysł na współpracę zapoznaj się z moją OFERTĄ

********
W przygotowaniu mojego artykułu korzystałam z następujących źródeł 



  • www.vegepolska.pl
  • www.vege.pl
  • www.wegetarianie.pl
  • www.weganizm.info.pl 
  • Biblia Stary i Nowy Testament 
  • "Wszystko o wegetarianizmie czyli zmierzch świadomości łowcy" Grodecka Maria
  • "Wszystko o wegetarianizmie - zaufać Ziemi"  Grodecka Maria
  • "Bioelektronika" Sedlak Kazimierz
  • "Odzywianie dla zdrowia" Pichford Paul
  • "Kazimierz Funk, odkrywca witamin" archiwalna audycja Polskiego Radia
  • fragmenty mojej pracy licencjackiej napisanej dla WSBINOZ w Łodzi

jeśli podobają Ci sie moje treści, zapraszam do wsparcia