niedziela, 26 lutego 2017

CZY DOBRZE CI ŻYĆ W ŚWIECIE UPRZEDZEŃ?

Polskie społeczeństwo zaczyna, wzorem innych nacji, zwłaszcza Amerykanów głupieć na punkcie chudości za wszelką cenę.

Paradoks polega na tym, że coraz mniej jest tych chudzielców i coraz trudniej ową chudość utrzymać. Półki sklepowe są pełne żywnościowych bubli, a prawo chroni ich producentów utrudniając życie tradycjnym gospodarstwom rolnym i małym lokalnym firmom produkującym żywność. Szukamy egzotycznych roślin, które są często bardzo zdrowe, ale dla wielu są jedynie modnym i efektownym gadżetem, którym możemy się pochwalić w towarzystwie.  Internet zawalony jest wiedzą i pseudowiedzą o odkryciach "amerykańskich naukowców", co jest zdrowe, co nie jest i jakie to diety-cud właśnie stosują celebryci (taki z nich autorytet w kwestii żywności, jak ze mnie w kwestii silników lotniczych) Bzdura bzdurę pogania, ale widać też w tym wielką troskę ludzi o zdrowie i wygląd, ale chaos, który jest wokół tematu męczy już chyba wszystkich, nawet profesjonalistów, bo każdy ma inne kryteria i podejście do tematu. Na przykład wiele lekarzy i dietetyków nie akceptuje diet roślinnych.

Do tego dochodzą zjawiska ostracyzmu wobec osób z nadwagą. Przedstawia sie ich zwykle z kubkiem coca coli i talerzem z fast foodami na kolanach, jako nieudaczników i półgłowków, wbija w poczucie winy za pomocą livestylowych programów w stylu: pani zgłosiła sie do stylistki i trenera, by ci zrobili z nią porządek. Najczęściej osoby występujące w programach albo są   monstrualnie otyłe albo mają niewielki problem z nadwagą, ale pokazuje się je jako potwornie grube, przebiera w niegustowne ubrania i każe odgrywać role ofiary. Chudość, chudość ponad wszystko. Słyszałam ostatnio, o zgrozo od osoby, którą podejrzewałam o więcej mądrości, że w Oświęcimiu wszyscy byli chudzi, bo po prostu NIE JEDLI. :(

O zasadności i potrzebie oraz mądrości odchudzania pisałam już wielokrotnie. Tu przeczytasz o tym, jak zdrowo sie odchudzać, a tutaj, że dieta roślinna odchudza.
Nie chodzi o to, by sie nie odchudzac, ale by robić to z głową i z milości do siebie. Terroryzowaie swojego organizmu w najlepszym przypadku skończy się efektem jojo, ale również może się skończyć zaburzeniami gastrycznymi, rozregulowaniem metabolizmu i systemu hormonalnego, a nawet zaburzeniami odżywiania, jak; anoreksja i bulimia, które są operte na niepochamowanym dażeniu do chudości i zaburzonym obrazie własnego ciała.
Na nieposkromionym pędzie do odchudzania zarabiają producenci różnych leków, suplementów, często niezdrowych, chirurdzy plastyczni, siłownie i dietetycy z tym, że czesto osoba naprawdę potrzebująca opieki znajdzie tam nie pomoc, a potępienie. Wiele osób odchudza się w ramach lansu i hobby stosując różne diety i robiąc koło siebie szum, podczas gdy osoby, którym to odchudzanie faktycznie z wielu powodów stwarza problem nie wychodzą z domu, bo wstydzą sie pójść na basen, na gimnastykę czy w inne miejsce gdzie ludzie dbają o kondycję, bo z góry zakładaja, że spotka ich niemiłe wytykanie palcami. Czyli efekt jest odwrotny do zamierzonego... :( A może właśnie taki efekt jest zamierzony, by pogłębić podziały i niesnaski między ludzmi, rywalizację i dyskryminację i napędzać rynek owych odchudzaczy ale jednocześnie psuć środowisko i żywność, by osiągnięcie celu było niemal niemożliwe.. Rozkwita egeizm czli uprzedzenie w odniesieniu do wieku, hendekapizm (czyli dyskryminacja osbób niepełnosprawnych) uprzedzenia w odniesieniu do zamożności, a empatię wielu zaczyna kojarzyć jedynie z miłością do zwierząt, bo ludzie muszą być cyborgami superpozytywnymi, nienagannie wyglądającymi i gotowymi do pracy przez 24 godziny 7 dni w tygodniu. Zmienia się znaczenie również innych pojęć. Mamy okrojone definicje tolerancji, która obejmuje tylko uchodźców, okrojone pojęcie wolnego związku, które mówi o związkach homoseksualnych, wrzucając do jednego worka fakt, że mało kto w dzisiejszym świecie z jakiegoś sobie ważnego powodu bierze ślub, a prawo im też nie ułatwia życia.

NIE OCENIAJ, nie patrz na ludzi z pogardą z powodu takiego czy innego wyglądu. Ktoś ma inne priorytety, inne potrzeby. Może zmaga sie z czymś, co jest dużo istotniejsze i ważniejsze niż kalorie czy machanie sztangą. Jedna z moich koleżanek w ramach terapii szokowej zaprowadziła sfrustrowane swoją rzekomą brzydotą i "otyłością" licealistki do kliniki, gdzie mogły sobie popatrzeć na rówieśnice, dla których los nie był tak łaskawy. Nie chodzi o to, by cieszyć sie, ze ktoś ma gorzej, ale o zwrócenie uwagi na człowieczeństwo, na proporcje wartości, że w życiu liczy się również wiele innych rzeczy, wartości i pojęć, a wyglad jest tylko jednym z nich i niekonieczbie jest najważniejszy. Klasa, elegancja i kultura osobista to nie lans i szpan  Życie to nie serial, a świat to nie gra komputerowa, gdzie wybija się tych, którzy w drogę wejdą i nie pasują do koloru kanapy.

A piszę o tym również dlatego, że dietetyków postrzega się jako zawodowych odchudzaczy i propagatorów diet-cud, a to nie jest prawdą. Ja wolę być propagatorką świadomości konsumenckiej, szacunku do środowiska, zwierząt i mądrego, empatycznego podejścia do człowieka z jego słabościami i niedoskonałościami i towarzyszyć mu na drodze do zmian, jakie dla niego są ważne. Nie każdy będzie szczupły, bo na to składa sie wiele czynników. Ale każdy może dbać o zdrowie i jakość tego czym sie odżywia, choć efektem nie zawsze będzie utrata kilogramów Pomogę zrozumieć swój organizm i pozbyć sie zlych nawyków. Ale nie mam zamiaru wbijać w poczucie winy lub chore rygory, choć będę zachęcać do konsekwencji, uważności i wytrwałości. Przechodzenia w dwa tygodnie od diety mięsnej do 100 % vegan lub breatharianizmu też nikomu nie zaproponuję. Wiele widziałam i wiele rozumiem, ale ludzka głupota, pozerstwo i pustość ducha jest tym, co omijam z daleka, nawet jesli ktoś w swjej megalomanii uważa się za guru czy inne cudo tego świata.

Mam nadzieję, że ta moja opowieść dała ci do myślenia. Możesz liczyć na moją pomoc, ale też samo nic sie nie zrobi.

Zapraszam do kontaktu przez formularz kontaktowy lub przez stronę VegeDietetyka na facebooku :)