środa, 18 lutego 2015

POŚCIĆ MOŻNA NIE TYLKO OD MIĘSA

Dziś jest środa popielcowa. Niezależnie od tego, czy jesteśmy praktykującymi katolikami czy nie, każdy z nas spotkał się z ideą postu.

Post może dotyczyć nie tylko pożywienia ale rezygnacji z innych "dóbr doczesnych", albo skupienia się na oczyszczaniu ciała i Ducha z niepotrzebnych bodźców. Post ilościowy polega na ograniczeniu ilości spożywanych posiłków np do jednego lub dwóch lub do spożywania ich o określonych porach np po zmroku, jak to jest w Islamie w przypadku Ramadanu. Post jakościowy wyklucza z repertuaru potraw i produktów zwykle mięso, ale i inne pokarmy.

Tradycyjnie w Polsce przyjęto, że posty dopuszczają spożywanie ryb i pokarmów pochodzenia roślinnego. Ale wegetarianie i weganie nie jedzą ryb..., bo to przecież żywa czująca istota.  Zatem czy mają uważać sie za osoby, które poszczą? Oczywiście ze tak, jeśli chcą to robić... i może większe do tego postu przykładają znaczenie, bo przecież często wegetarianie przestają jeść zwierzęta pod wpływem rodzącej sie wrażliwości duchowej

Nie ma wątpliwości, ze dieta wegetariańska jest bardzo zdrowa i pomaga, a nawet jest zalecana w profilaktyce i leczeniu wielu schorzeń cywilizacyjnych, ale idea postu zakłada ograniczenia od codziennej lub świątecznej normy. Biorąc roślinny sposób odżywiania za normę dobrze by było narzucić ograniczenia ilościowe lub jakościowe w stosowane w konkretnym celu i intencji.

W styczniu pisałam o postanowieniach noworocznych, o motywacji, konsekwencji, potrzebie bycia w zgodzie ze sobą itd. Narzucając sobie ograniczenia lepiej je znosimy jeśli towarzyszy temu jakiś cel: "oszczędzam, by pojechać na wakacje", Nie jem słodyczy, by schudnąć". Wiele osób na czas postu przestaje pić kawę, inni postanawiają jeść proste, ascetyczne posiłki składające się z niewielkiej ilości składników. Pościć można od narzekania, zbędnych kontaktów towarzyskich, rozrywki, a nawet bywają posty od telewizji i wszystkiego, co sprawia, że w życiu panuje chaos, koncentrowaniu sie na zbytku i przesyt bodźców.

W chrześcijaństwie główną motywacją jest pokuta czyli żal za popełnione grzechy i niegodziwości. Jeśli ktoś nie akceptuje takiej motywacji, może mieć inną. Narzucanie sobie jakiegoś ograniczenia i rygoru bardzo dobrze kształtuje wolę, poczucie bycia sprawczym i zachęca do uważnego przyjrzenia się naszym zwyczajom.

Posty lecznicze w różnych odmianach przeprowadzane były już w XIX w za sprawą kliniki dr Birchera-Bennera, który prowadził swoją klinikę w Szwajcarii, a jego doświadczenia są wykorzystywane do dziś. W Polsce podobne terapie stosował doktor Maciej Lemejda o którym pisze Maria Grodecka w swoich książkach. O postach leczniczych pisała Kinga Roszkowska-Wiśniewska, głównie w książce "Leczenie głodówką i dietą surówkowo-jarską". Prawdopodobnie nie ma człowieka, który interesuje się zdrowym odżywianiem, który by nie słyszał o osiągnięciach dr Ewy Dąbrowskiej.

Ale długotrwałe posty lecznicze w przypadku poważnych schorzeń powinny być stosowane pod nadzorem wyspecjalizowanych w tym lekarzy i dietetyków.

Niezależnie, jak to nazwiemy pozbywanie się z diety kawy, herbaty, słodyczy lub niektórych przyjemności jest dobrym zwyczajem, który warto propagować i wprowadzać w życie.